Wpisy użytkownika Liga Świata z dnia 21 sierpnia 2012

Liczba wpisów: 2

ligaswiata
 
Chemtrail to opryski dokonywane przez samoloty, przelatujące najczęściej na pułapie 5-10
tysięcy metrów, bardzo charakterystyczne i dobrze widoczne....
Mianem oprysków typu ‘chemtrail’ określamy oprysk, dokonywany przez samoloty,
przelatujące najczęściej na pośrednim pułapie (5 000 – 10 000 m), bardzo charakterystyczny i
dobrze widoczny z ziemi. Coś, co początkowo wygląda jak nienaturalnie duża i gęsta smuga
kondensacyjna, nie rozwiewa się jednak, w przeciwieństwie do tej ostatniej (trwałość smug
kondensacyjnych, o ile w ogóle się pojawiają, do czego to niezbędna jest dostatecznie niska
temperatura oraz odpowiednia wilgotność, nie przekracza, w ekstremalnych przypadkach, 2
minut). W przeciwieństwie do chmur wiatr jej niemal nie przemieszcza (przemieszcza bardzo
wolno), a jedynie ‘rozciąga’, co można przyrównać do zjawiska rozciągania waty szklanej:
oprysk, zupełnie inaczej, niż wszystkie znane ludzkości typy chmur, ma strukturę włóknistą,
którą zachowuje nawet pomimo intensywnego rozrzedzenia. Również samoloty, dokonujące
owych oprysków, latają zupełnie inaczej, niż maszyny pasażerskie: przeloty dokonywane są
najczęściej nad obszarami gęsto zamieszkałymi, wielokrotnie powtarzane przez te same
maszyny, które po dokonaniu przelotu zawracają i kontynuują. Samoloty stawiają swego
rodzaju zaporę z oprysków w formie kratek, krzyży, siatek, czy rzadziej – półkoli. W ten
sposób błękitne niebo nabiera mglistego, mleczno-szarego odcienia [1,2].
Co ciekawe, można łatwo to zaobserwować, używając bardzo silnie przyciemniających
okularów (poziom IV w IV-stopniowej skali) w słoneczny dzień. Oczom naszym ukaże się
wówczas w miejscu, gdzie niebo wydaje się ‘w sumie całkiem normalne’ wzór bladych,
przypominających rozciągniętą watę szklaną chmuro-podobnych włókien, rozciągających się
w równoległych liniach na obszarze wielu kilometrów kwadratowych nieba. Słońce, świecące
przez taką ‘polimerową mgłę’ tworzy charakterystyczny efekt ‘halo’, niespotykany na
czystym niebie, a także inne zjawiska [11].
2. HISTORIA.
2.1. WCZESNE EKSPERYMENTY
Zakładające m.in. użycie samolotów (i innych urządzeń, rozstawionych na ziemi/morzu –
okrętów, rozpylaczy etc., w celu dokonywania oprysków niczego nie spodziewającej się
ludności, które (przynajmniej częściowo) wyszły na światło dzienne, to te, dokonywane w
Wielkiej Brytanii w latach 1940 – 1979. Brytyjskie Ministerstwo Obrony przyznało, co
następuje:
Pod przykrywką oceny zagrożenia sowiecką bronią biologiczną, używając jako
obligatoryjnego wyjaśnienia przed opinią publiczną badań nad pogodą i klimatem, rozpylano
między innymi następujące czynniki:
a) związki kadmu w latach 1955 – 1963, na obszarze większej części Anglii (pomimo
ówczesnych oficjalnych twierdzeń o jego nieszkodliwości, już w czasie II WŚ uznawany był
za broń chemiczną; jest jednym z czynników, wywołujących raka płuc);
b) E. coli i B. globigii, w celu symulowania B. antracis (wąglika) w latach 1961 – 1968, na
obszarze południowego wybrzeża, zamieszkanym przez ponad milion ludzi;
c) S. marcescens, fenol i symulant wąglika w latach 1971 – 1975, w południowym hrabstwie
Dorset;
d) przyczepianie patogenów do sieci pajęczej i badanie ich rozprzestrzeniania się na terenach
zamieszkanych w latach 1964 – 1973;
e) B. antracis (wąglika!) w latach 40. i 50. XX w., na Szkockim i Karaibskim wybrzeżu
(wyspa Gruinard u wybrzeża Szkocji została tak poważnie skażona, że nie mogła być
zamieszkana aż do lat 80.!);
W efekcie doszło do milionów przypadków problemów zdrowotnych, defektów
genetycznych, chorób płuc i układu nerwowego o skali epidemii na przestrzeni lat. Pomimo
to, ustami rzecznika prasowego, Ministerstwo Obrony stwierdza kategorycznie: „Niezależne
raporty poważanych naukowców pokazują wyraźnie, że nie było żadnego zagrożenia zdrowia
publicznego w wyniku owych testów, które przeprowadzano, by chronić społeczeństwo. (…)”
W odpowiedzi na pytanie, czy obecnie podobne testy są przeprowadzane, Pani rzecznik
stwierdza, co następuje: „(…) Nie należy do naszej polityki dyskutowanie aktualnie
przeprowadzanych badań” [3].
2.2. TRAKTAT ENMOD
Powstawał w latach 1976–1978. Z założenia miał powstrzymać rozwój broni
konwencjonalnych i niekonwencjonalnych. Był odpowiedzią na takie projekty, jak,
zakończone pełnym sukcesem, sianie chmur w Wielkiej Brytanii czy Wietnamie (do dziś
używa się np. jodku srebra w celu oczyszczania nieba z chmur – vide: Igrzyska Olimpijskie w
Pekinie), masowe użycie śmiertelnie toksycznych defoliantów (vide: Agent Orange korporacji
Monsanto) i in. Choć nie wymieniono w nim żadnego konkretnego systemu czy technologii,
zobowiązywać miał on do nie używania “(…) technologii czy broni, które mogą mieć
poważny i długotrwały wpływ na środowisko (…)”. Celem głównym traktatu było, jak je
określono, zakazanie broni pogodowych. W związku z owym traktatem pojawiły się poważne
wątpliwości: nade wszystko brak sprecyzowanych technologii stwarzał furtkę ku ich
wykorzystaniu [4].
2.3. TRAKTAT TREATY ON OPEN SKIES
Powstał we wczesnych latach 90. XX w., ostatecznie wszedł jednak w życie dopiero
01.01.2002 r. Został ratyfikowany przez 34 państwa; obszarem zasięgu obejmuje niemal całą
północną półkulę – Amerykę Północną, oraz północną część kontynentu Euroazjatyckiego.
Jego celem było umożliwienie maszynom państw, które ratyfikowały traktat, na
nieograniczone, nielimitowane korzystanie z przestrzeni powietrznej pozostałych krajów
ratyfikujących. W praktyce oznacza to, iż samoloty USAF mogą, bez żadnej kontroli i
nadzoru, wkraczać w polską przestrzeń powietrzną. Lot taki nie musi być kontrolowany,
monitorowany, zaś jego cel – weryfikowany. Oficjalnym jego celem jest umożliwienie
wzajemnej kontroli przestrzeni powietrznych oraz działań naziemnych [5].
W związku z dokonywaniem oprysków chemicznych, pojawia się podejrzenie, iż traktat ów
był czynnikiem, który umożliwił ich skuteczne wykonywanie (pojawienie się samego
zjawiska i jego eskalacja pokrywają się jednoznacznie z wejściem w życie rzeczonego
traktatu). Jako porównania można tutaj użyć polityki, stosowanej przez oddziały prewencyjne
i ochrony w warunkach sytuacji ryzykownych – by zminimalizować czynnik psychologiczny
relacji międzyludzkich, wynikający ze znajomości ludzi, z którymi ma się styczność, posyła
się oddziały, by nawzajem pacyfikowały swoje regiony. Kolejnym ważnym argumentem,
przemawiającym za taką rolą traktatu jest fakt, iż w dobie superprecyzyjnej obserwacji i
komunikacji satelitarnej, dalece wykraczającej poza możliwości jakiegokolwiek systemu
konwencjonalnego, zlokalizowanego w atmosferze (samoloty) tego typu porozumienie jest, z
technicznego punktu widzenia, pozbawione sensu.
2.4. PROJEKT USTAWY HR 2977 IR
Zaproponowany przez Sen. Kucinicha Izbie Reprezentantów Kongresu USA w październiku
2001 roku. W wyniku ataków z 11 września, jak i zapowiadanej Wojny z Terroryzmem, a
także szeregu odtajnionych jawnych pogwałceń prawa międzynarodowego, w tym ENMOD,
w latach poprzednich jak i bieżących, pojawiła się konieczność precyzyjnego zakazania
wykorzystania poszczególnych technologii. Projekt ustawy zobowiązuje instytucję
Prezydenta USA do podjęcia radykalnych kroków w celu powstrzymania i anulowania
bieżących programów, tak w USA jak i poza jego granicami, a także zapobieżenia
ponownemu ich wykorzystaniu w przyszłości. Wśród postulowanych do zakazania
technologii (których istnienie oficjalnie potwierdził Kongres USA (!!!), zaś nieoficjalnie –
wielu senatorów), są:
a) “(…) Urządzenia, zdolne niszczyć obiekty w przestrzeni kosmicznej, nad ziemią i na Ziemi
przy pomocy: wystrzeliwania w cel pocisków, detonacji w pobliżu owych obiektów ładunków
wybuchowych, kierowania weń wiązek energii: molekularnej, atomowej, subatomowej,
promieniowania elektromagnetycznego, plazmy, promieniowania ELF i ULF oraz innego nie
wymienionego lub jeszcze nie rozwiniętego systemu (!!!);
b) (…) Bronie, mające na celu niszczenie, zabijanie, okaleczanie osób, życia biologicznego,
zdrowia psychicznego i fizycznego, psychicznego i ekonomicznego dobrobytu osoby
poprzez: ulokowane na ziemi, morzu lub w przestrzeni kosmicznej systemy, wykorzystujące
szeroko pojęte promieniowanie (w tym elektromagnetyczne), psychotroniczne, dźwiękowe,
laserowe lub inne energie, skierowane przeciwko osobom bądź populacjom w celach wojny
informacyjnej, kontroli nastroju/samopoczucia, kontroli umysłów rzeczonych osób i populacji
(!); systemy rozpylania czynników biologicznych i chemicznych w pobliżu osób – rzeczone
terminy odnoszą się do takich egzotycznych systemów broni, jak: bronie psychotroniczne,
elektroniczne i informacyjne, opryski typu ‘chemtrail’ (!!!), umieszczane na dużych
wysokościach technologie ELF i ULF, plazmatyczne, dźwiękowe, ultradźwiękowe i
elektroniczne systemy uzbrojenia, systemy broni laserowej, strategiczne, wizualne, taktyczne
i pozaziemskie (!!!) oraz chemiczne, biologiczne, środowiskowe, klimatyczne i tektoniczne
bronie (…)” [6].
Projekt ów cudownym zbiegiem okoliczności, po przerwie halloweenowo– świątecznonoworocznej,
w styczniu 2002 roku, przeobraził się w Projekt Ustawy HR 3616 IR, który w
zasadzie różni się od poprzednika tylko tym, że nie ma w nim ani śladu po liście technologii,
które mają być wycofane z użytku i zakazane… innymi słowy, podobnie jak ENMOD,
zakazuje… tylko, że zasadniczo nie wiadomo, czego. Dzięki zachowaniu zaś klauzuli, że
“(…) nie można uznać za zakazane tym traktatem przeznaczanie funduszy na : (1) eksplorację
kosmosu (2) badania kosmosu i rozwój (…)” (rozwój czego?) “(…) (3) testowanie,
wytwarzanie I produkcja, nie związana ze zlokalizowanymi w kosmosie systemami i
broniami (…)” (czyli jeżeli bronie są zlokalizowane na Ziemi…? Swoją zaś drogą, o jakie
bronie właściwie chodzi? “(…) (4) cywilną, komercyjną, obronną działalnością” (no cóż,
obecnie też ‘bronimy się przed terroryzmem’, III Rzesza broniła się przed ‘polską agresją’,
zaś powstanie Monsanto technologii kosmicznych to żaden problem…). Sam senator nabrał
wody w usta, o niczym nie pamięta – ani o wersji oryginalnej, ani o nowej, która
nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności od 8 lat krąży w mrocznych zakamarkach procesu
legislacyjnego – ponadto także wszystkie pytania obywateli, zainteresowanych losem ustaw
odsyła do… asystenta, który zaniósł wydruk dokumentu do urzędu i automatycznej sekretarki
[7].
Warto pamiętać, iż nadmienione cztery punkty stanowią jedynie kilka spośród wielu
wydarzeń, które wpisują się w historię, kryjącą się za pokrytym dziwną, szarą mgiełką oraz
złowróżbnymi liniami niebie, które obserwujemy od kilku już lat nad naszymi
głowami. Ciekawym polecam znacznie obszerniejsze kalendaria i kompendia, zawarte
w przypisach [9,10,13].
3. BADANIA WSPÓŁCZESNE
Dokonano współcześnie niewielu badań i pomiarów, ale istnieje dostateczna ich ilość, by
można było dokonać analizy składu oprysków oraz postawić tyle wstępną, co jednoznaczną
diagnozę nt. ich faktycznego składu chemicznego oraz, rzecz jasna: celu owych oprysków.
Doniesienia: Według doniesień z całego świata, zaobserwowano we wszystkich opryskach
istnienie tajemniczych włókien (oraz zdającej się mieć z nimi powiązania tzw. chorobie
morgellonów [12]). Po odesłaniu zebranych w USA próbek do agencji rządowej
(odpowiednik polskiej Agencji Ochrony Środowiska i Sanepidu), próbki owe… zaginęły, zaś
w odpowiedzi na ponaglenia, instytucja… odmówiła badania, jak również zwrotu próbek
[13].
Pośród niezależnej obserwacji samych włókien oraz zawartości opadów po opryskach
znalazły się między innymi następujące: 1) olbrzymie ilości obumarłych czerwonych
krwinek; 2) wielkie stężenia nietypowych metali, w tym aluminium, baru, żelaza i in.; 3)
gwałtowny wzrost pleśni i mikroorganizmów, nawet na śniegu. Pośród efektów stale
wymienia się: 1) powikłania i gigantyczny wzrost ilości zachorowań na przypadłości układu
oddechowego, 2) ogólny spadek odporności połączony z bardzo złym samopoczuciem –
dominuje ciągłe znużenie, bóle głowy, nudności, senność, zaniki pamięci [2-6].
Jednym z najważniejszych, współcześnie dokonanych pomiarów jest publicznie udostępniony
pomiar stężeń poszczególnych jonów metali w zawartości filtra HEPA, dokonany w USA na
prywatne zlecenie z próbek, zebranych w maju 2008 roku. Na jej podstawie możemy pokusić
się o analizę składu takich oprysków (a przynajmniej tego, którego zawartość poddano
analizie) [8].
4. ANALIZA SKŁADU OPRYSKÓW
Jeżeli weźmiemy pod uwagę powyższe wyniki [8] jako uśrednioną analizę składu oprysków
(ponieważ niestety innych aktualnie nie posiadamy), a także doniesienia i dane, pochodzące z
szeregu różnych badań, wykonanych na pozostałościach oprysków (m.in. olbrzymie ilości
zaobserwowanych posklejanych, martwych czerwonych krwinek pomiędzy włóknami typu
‘morgellon’, wykorzystywanych p.podobnie jako czynnik do transportowania patogenów), to
wówczas możemy pokusić się o prostą analizę ich składu.
4.1. ETAP 1
Spójrzmy, co można jednoznacznie wyciągnąć z powyższego wykresu: (pierwiastki, których
stężenie jest wyraźnie podwyższone i wykraczające poza normę):
- Glin (Al), 5120% normy (!!); Ch
- Bar (Ba), 44 480% normy (!!!); Ch
- Bor (B), 1310% normy (!!); Ch
- Wapń (Ca), 16 600% normy (!!!); CK, Ch
- Chrom (Cr), trudne do ustalenia procentowo – 28.2 mg/kg wobec ilości śladowych w próbie
kontrolnej (!!!); Ch
- Miedź (Cu), 7880% normy (!!); CK
- Żelazo (Fe), 33 600% normy (!!!); CK
- Potas (K), 3172% normy (!!); CK
- Magnez (Mg), 4320% normy (!!); CK
- Mangan (Mn), 11 240% normy (!!!); CK
- Sód (Na), 2548% normy (!!); CK
- Nikiel (Ni), 672% normy (!); Ch
- Ołów (Pb), 202% normy (!); Ch
- Krzem (Si), 408% normy (!); WM?
- Stront (Sr), 4900% normy (!!); Ch
- Wanad (V), 1248% normy (!!); Ch
- Cynk (Zn), 1186% normy (!!); CK
4.2. ETAP 2
Możemy teraz, mając dostępne dane liczbowe, skonfrontować je z istniejącymi doniesieniami.
Możemy wysunąć na ich podstawie następujące podejrzenia:
1. Czerwone krwinki. Czynniki, oznaczone w powyższej kolumnie jako CK
wskazują jednoznacznie na obecność pozostałości rozkładu czerwonych komórek i,
prawdopodobnie innych komórek/organizmów jednokomórkowych (doniesienia o
obserwowaniu m.in. w Polsce pleśni na śniegu i pomiędzy włóknami, a także badań oprysków
z USA, które również sugerowały wysoką zawartość zarodników pleśni). Czerwone komórki
stanowiłyby dla patogenów idealną pożywkę, tj zawierającą źródło cukrów i azotu (białka i
cukry, zawarte w c.k., których jednak istnienia to badanie nie może potwierdzić – niezbadane
stężenia węgla i azotu), a także, co równie ważne – kationów metali. I tak dowodami
koronnymi są: a) stosunek stężenia potasu i sodu (1.24:1) – podstawowym elektrolitem
wewnątrzkomórkowym jest potas, sód zaś – zewnątrzkomórkowym, co sugeruje, że możemy
tu mieć do czynienia TYLKO z wylaną zawartością WNĘTRZA komórek; b) stężenie żelaza
(z rozpadu hemoglobiny); c) stosunek stężenia żelaza i miedzi – białka szlaku przepływu
elektronów oraz układów rozkładu wolnych rodników, niezwykle istotne dla działania c.k.,
zawierają kationy miedzi, obok kationów żelaza (stężeniowo jednak znacznie ustępując
ilościom żelaza, zawartym w hemoglobinie, wypełniającej całą niemal c.k.); d) stężenia
magnezu, manganu, cynku, a także część zaobserwowanej ilości wapnia – podstawowych
kationów metali, obecnych w centrach aktywnych większości enzymów, jak i w cytoplazmie,
niezbędnych dla funkcjonowania każdej żywej komórki.
2. Dodatkowe czynniki chemiczne (Ch), istniejące w określonych celach w owym
chemicznym koktajlu. Wg kolejności:
a) glin – niezwykle toksyczny, przy trwałej ekspozycji powoduje zaburzenia pamięci oraz
procesów myślowych, wynikiem długotrwałej akumulacji jest choroba Alzheimera (podstawa
działania: symetryczne molekuły zdeprotonowanego pseudokwasu glinowego jako
symetryczne, będą dążyć do substancji niepolarnych, jak środowisko osłonek neuronów,
gdzie ich ładunek ujemny będzie hamował przepływ kationów (K+, Na+) i tym samym
zaburzał przewodnictwo nerwowe);
b) bar – silnie reaguje z wodą; powoduje zaburzenia równowagi wapniowej, wypierając wapń
z jego związków i wiążąc się trwalej od niego – prowadzi to do ogólnego osłabienia
organizmu, szczególnie układu odpornościowego i układu ruchu – mięśni i kości (mechanizm
działania: różnica elektroujemności); podobną rolę, lecz dużo mniej efektywnie, może pełnić
stront, który jednak z kolei ma wyższy udział izotopu promieniotwórczego;
c) nikiel – silny alergen, podrażnia układ odpornościowy do gwałtownej reakcji – ostatecznie
prowadzi to do jego osłabienia i ciągłych stanów nadaktywności (mechanizm działania:
różnica elektroujemności i podobieństwo/jego brak do innych kationów metali);
d) ołów – powoduje ołowicę – szczególny przypadek zatrucia metalami ciężkimi; odkłada się
głównie w kościach, m.in. wypierając wapń; podobnie, jak rtęć, wykazuje tendencję do
tworzenia wysoce toksycznych związków, jego akumulacja prowadzi do wzrostu ilości
poronień, urodzeń z ciężkimi efektami genetycznymi i obniżonym ilorazem inteligencji (vide:
Huta Ołowiu w Miasteczku Śląskim); może pochodzić z już obecnych w atmosferze
zanieczyszczeń, pociąganych za sobą przez opad ‘chemtraili’, co sugeruje jego stosunkowo
niskie, względem pozostałych metali, stężenie; (mechanizm działania: różnica
elektroujemności, tworzenie symetrycznych/niesymetrycznych molekuł, podobieństwo do
innych kationów metali/jego brak);
e) wanad – ciekawy przypadek: w formie tlenków (głównie tlenku (V) wanadu) jest
katalizatorem, utleniającym tlenki siarki, przede wszystkim (IV) -> (VI); może to prowadzić
to jeszcze silniejszego zakwaszenia obecnego nad miastami smogu oraz tworzenia się
większych ilości toksycznego i żrącego m.in. śluzówki i nabłonki, głównie płuc, kwasu
siarkowego (VI);
f) wapń – olbrzymie stężenia sugerują, że jest także składnikiem (jednym z podstawowych)
owego toksycznego koktajlu – w postaci nieorganicznej jest zasadniczo nieprzyswajalny dla
organizmu, w środowisku i organizmach żywych będzie jednak odkładał się w olbrzymich
ilościach, prowadząc do m.in.: przejściowego lub trwałego wyjaławiania gleb, zwapniania
tętnic, mózgu i serca (miażdżyca, objawy toksoplazmozy i in.), a także, wraz z m.in.
obecnym w nadmiernych ilościach w środowisku fluorem (teflon, pokrywający garnki i
patelnie, zeskrobywany regularnie do pożywienia, fluorowana woda, pasty do zębów etc.),
przyczyniał się do przetrwałego i nieodwracalnego otępienia jednostek i populacji oraz
obniżenia ich inteligencji i świadomości poprzez udział w procesie zwapnienia szyszynki;
g) chrom – potencjalnie może chelatować składniki odżywcze (tj. wiązać je tak, by były
nieprzyswajalne dla organizmu i przechodziły niewchłonięte przez jelita – dlatego m.in. jest
jednym z podstawowych składników leków odchudzających);
3. Włókna typu ‘morgellon’ (WM) – jednym z ich składników może być krzem. Historia
naszej współczesnej nauki sugeruje, że same włókna najprawdopodobniej posiadają szkielet
oparty na węglu lub krzemie (lub obydwu), podstawionych różnymi, p.podobnie
tlenowymi/azotowymi grupami funkcyjnymi; podobne rozwiązania wskazuje szereg prostych
eksperymentów, wykonanych na włóknach i dla porównania [12].
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Autor: Prometeusz
Materiał nadesłano do “Wolnych Mediów”
PRZYPISY
1. Za: newworldorder.com.pl. Krótki zbiór analiz poszczególnych zdjęć i urywków filmów;
szczególnie polecam przyjrzeć się, moim zdaniem najlepszemu, nagraniu od ok. 7:25, które
pokazuje nie tylko, jak rzekome smugi kondensacyjne nagle pojawiają się i znikają, ale co
ważniejsze, ukazuje formację typowo wojskową – trzech maszyn, lecących w kluczu, bardzo
blisko siebie, przy czym maszyna prowadząca w ogóle nie pozostawia żadnej ‘smugi
kondensacyjnej’, zaś pozostałe dwie – pozostawiają ją tylko na pewnych odcinkach.
www.newworldorder.com.pl/film.php?id=484
2. Za: newworldorder.com.pl. Klasyczny już pośród zainteresowanych tematem film „Nie
rozmawiaj o pogodzie”. Amatorska dokumentacja prywatnego śledztwa w sprawie dziwnych
chmur, które pewnego dnia autor zaobserwował na niebie nad swoim domem i okolicą.
www.newworldorder.com.pl/film.php?id=50
3. Za: The Guardian, 21.04.2002.
www.guardian.co.uk/(…)uk.medicalscience…
4. www.worldinbalance.net/(…)1976-envmodification.php…
5. www.dod.gov/acq/acic/treaties/os/index.htm
6. Treść ustawy w oryginalnym brzmieniu. Treść ustawy zastępczej można odnaleźć,
wpisując w hasłach wyszukiwania HR 3616 IR.
www.fas.org/sgp/congress/2001/hr2977.html
7. Opis efektów prób dociekań obywateli w sprawie losu oryginalnej ustawy, jak i jej
‘następczyni’.
www.nwbotanicals.org/mediawatch/kucinich.htm
8. Skan oryginalnego wydruku wyników analizy zawartości metali w powietrzu po opryskach,
zawartych w filtrze HEPA, z próbek zebranych w maju 2008 roku.
www.nogw.com/(…)052008_chemtrail_lab_result_lg.jpg…
9. Bardzo szczegółowe kalendarium oficjalnych wydarzeń, mających bezpośredni związek z
opryskami – cz. I.
willthomasonline.net/(…)Chemtrails_Timeline_1.html…
10. Bardzo szczegółowe kalendarium oficjalnych wydarzeń, mających bezpośredni związek z
opryskami – cz. II.
willthomasonline.net/(…)Chemtrails_Timeline_2.html…
11. Zdjęcia, ukazujące szereg niezwykłych fenomenów, obserwowanych w związku z
opryskami, uwiecznionych na zdjęciach i porównanych z naturalnie występującymi w skutek
atypowych warunków atmosferycznych zjawiskami.
www.chemtrailcentral.com/phenom.shtml
12. Źródło dokumentacji fotograficznej zjawisk, związanych z chorobą morgellonów – szereg
prywatnych kolekcji fotografii makroskopowych i mikroskopowych ran i zmian skórnych, a
także prostych testów i badań porównawczych włókien, m.in. w zestawieniu z watą szklaną.
www.rense.com/Datapages/morgphotos.htm
13. Strona-kompendium, zawierająca liczne kopie dokumentów, zdjęć i wypowiedzi,
związanych pośrednio i bezpośrednio z dyskutowanym fenomenem oprysków chemicznych.
www.carnicom.com/
14. Dodatkowe klucze wyszukiwania: HAARP, udoskonalone technologie Tesli, zjawisko
rezonansu, Wilhelm Reich, MKUltra, Monarch, redukcja populacji (odradzam źródła równie
‘wiarygodne’, co Wikipedia).
 

ligaswiata
 
W Monako ukazała się właśnie ostatnia książka zmarłego we wrześniu 2005 roku Władimira Wołkowa,
francuskiego pisarza pochodzenia rosyjskiego i specjalisty od „medialnej manipulacji świadomością”, poświęcona
jego uwagom na temat dezinformacji. Wołkow znany jest w Polsce ze swej powieści „Montaż”, wydanej u nas po
raz pierwszy oficjalnie dopiero w ubiegłym roku. „Montaż” opowiadał o metodach dezinformacji stosowanych
przez KGB celem wpływania na opinię publiczną Zachodu, w tym o posługiwaniu się dysydentami świadomie
współpracującymi z sowiecką bezpieką. Książka była uważana przez michnikowszczyznę za niebezpieczną do
tego stopnia, iż Adam Zagajewski ukrywał, że byłjej tłumaczem, a egzemplarze „Montażu” wydanego w
Londynie przez Polonię Book Fund znikały z bibliotek publicznych i prywatnych, by „niebezpieczne treści” nie
dotarły do Polaków.
W tym roku wydano w języku polskim inną znaną powieść Wołkowa, „Werbunek”, poświęconą próbie
przewerbowania oficera KGB.
W opublikowanej teraz „Dezinformacji widzianej ze Wschodu” Wołkow omawia książkę sowieckorosyjskiego
politologa Siergieja Kara-Murzy „Manipulowanie świadomością”, wydaną w Moskwie w 2003 r.
Wołkow pomija tezę autora, jakoby twórcy pieriestrojki wykorzystali dezinformację do zlikwidowania
komunizmu, i koncentruje się na charakterze i oddziaływaniu manipulacji za pośrednictwem mediów.
Wołkow był i pozostał „zoologicznym antykomunistą”, ale likwidacja imperium sowieckiego i powrót Rosji
w postkomunistycznej formie spowodowały, że jego zachwyt dla tradycyjnego nacjonalizmu rosyjskiego
radykalnie wpłynął na widzenie świata przez pisarza, który uważa się za zachodniego Rosjanina.

Dlatego Wołkow wykorzystał swoją książkę do krytykowania Stanów Zjednoczonych i popierania wszystkich tez
propagandy putinowskiej, np. w sprawie Czeczenii, Serbii, wojny w Iraku, niepodległości Ukrainy i wielu innych.
Raz autor posunął się nawet do porównania skazania Ericha Honeckera według prawa „innego państwa”, czyli
RFN, do ewentualnego porwania Clintona z Waszyngtonu i osądzenia go w Arabii Saudyjskiej. Dał tym samym
doskonały przykład manipulacji, bowiem NRD nie było żadnym „innym państwem”, tylko sowiecką kolonią, zaś
Honnecker funkcjonariuszem władz okupacyjnych, a jedynym państwem niemieckim była Republika Federalna,
podczas gdy Arabia Saudyjska jest niepodległą ojczyzną swoich mieszkańców.
Tak więc ocena tego, co jest, a co nie jest dezinformacją, zależy od poglądów dwu wymienionych
teoretyków.

Te ideologiczne zarzuty pod adresem uwag Wołkowa nie przekreślają jednak wartości
„Dezinformacji widzianej ze Wschodu”, gdy omawia metody dezinformacji, warunki jej skuteczności i obrony
przed nimi.

Dezinformacja była bronią sowiecką przejętą od myśliciela chińskiego Sun Tzu, autora „Sztuki wojny” (V w.
p. Chr.), a obecnie jest, zdaniem Wołkowa, masowo stosowana przez media społeczeństw postindustrialnych
uzależnionych od telewizji, w których manipulowanie świadomością stało się technologią panowania. Normalnie
wydarzenie tworzy informacje, natomiast z dezinformacją mamy do czynienia wtedy, gdy zależność jest
odwrotna; informacja tworzy wydarzenie w świadomości manipulowanego „ludu”.
Dezinformacji nie należy mylić z kłamstwem czy propagandą.

Kara- -Murza, który woli posługiwać się terminem „manipulowanie świadomością”, definiuje ją jako narzędzie narzucania swojej woli ludziom poprzez programowanie ich zachowania w drodze oddziaływania duchowego. Dezinformacja zawsze jest w służbie„porządku światowego”, a posługujący się nią chce tego, co uważa za nasze dobro, np. III RP, rządy Kwaśniewskiego, Mazowieckiego i Geremka jako stan najwyższego szczęścia dla Polaków.
Sens manipulowania świadomością polega nie na przymusie, lecz na przeniknięciu do duszy, do
podświadomości, i sprawieniu, że manipulowany będzie chciał tego co my chcemy, by pragnął. By dominować
nad ludźmi, najpierw trzeba zapanować nad ich świadomością. W ten sposób rodzi się, zdaniem Wołkowa, miękki
totalitaryzm. Manipulowanie świadomością pozbawia więc jednostkę wolności skuteczniej niż przymus
bezpośredni, i to bezboleśnie, co jest jednak postępem. Każdy przecież wolałby być manipulowany przez Lisa za
pomocą programu „Co z tą Polską” niż torturowanym przez Lunę Brystygierową.

Warunki skuteczności
Człowieka bezbronnym wobec manipulacji czyni bałagan w myśleniu. Jeśli zmusi się go, by wątpił w
stabilne prawdy życiowe, jeśli wyłączy się „zdrowy rozsądek”, w czym pomagają nam media, zwłaszcza
telewizja, jednostka staje się bezbronna i w rezultacie jej ambicją jest tylko myślenie tak, jak myślą inne osoby,
które z kolej myślą tylko to, co nakazują im media.
Warunkiem skuteczności manipulowania świadomością jest wykorzenienie, odrzucenie przeszłości, tradycji.
Człowiek pozbawiony swojego naturalnego środowiska, bez swojej grupy, rodziny, ojczyzny i historycznych
więzi, który odrzucił tradycyjne bariery kulturowe, wyeliminował wszystkie zakazy i tabu właściwe
społeczeństwu tradycyjnemu i w to miejsce stworzył etykę jedyną i uniwersalną, staje się bezsilny wobec
dezinformacji.
Człowiek jest więźniem języka, którym się posługuje, ale słowa nie mają już swego właściwego sensu, lecz
taki, jaki się im nadaje w danym momencie, np. okazuje się, że system stalinowski to taki, w którym
„represjonowany” Kaczmarek urządza konferencję prasową przed siedzibą premiera. Stąd Wołkow rozróżnia
język tradycyjny i język stworzony przez społeczeństwo przemysłowe, przejęty przez ideologię i
rozpowszechniany przez prasę, radio, a zwłaszcza telewizję.



Słowa klucze, jak demokracja, tolerancja, pluralizm, służą w nim za wytrychy, by przeniknąć do opiniotwórczej części społeczeństwa. Pojawienie się języka telewizyjnego spowodowało głęboki kryzys wartości, ponieważ mowa jest ściśle związana z ich systemem.
We Francji po 1968 r. kulturę humanistyczną zastąpiono kulturą-mozaiką, czyli kulturą wybiórczą,
fragmentaryczną, pozbawioną ducha syntezy, oderwaną od wartości i tradycji, niszcząc w ten sposób tradycyjny
system uniwersytecki. Nowe uniwersytety tworzą„proletariat myśli”, łatwo poddający się manipulowaniu przez
oligarchię reprodukującą się przez dziedziczenie i kooptację. By przekonać się o prawdziwości tej tezy wystarczy
sprawdzić, gdzie pracują dzieci czołowych ludzi „Wybiórczej” i „Polityki”. Nowa szkoła nie czyni człowieka
zdolnym do refleksji i służby Ojczyźnie, ale wychowuje poprawnego obywatela i konsumenta. Dlatego
manipulanci, jeśli chcą byś skuteczni, muszą opanować szkołę i media.

Techniki Zdaniem Kara-Murzy i Wołkowa obecne metody dezinformacji polegają na adaptacji technik reklamowych
do polityki. Ich podstawą jest zjawisko asocjacji; konsument kupuje samochód, ponieważ podświadomie żywi
nadzieję, że dostanie dodatkowo piękną dziewczynę, która go reklamuje. W ten sam sposób dezinformator
„sprzedaje” idee, stara się przy tym oddziaływać na niskie instynkty „konsumenta”.
Kandydata lub program rzuca się na rynek jak pachnące mydełko, przesłanie polityczne podaje się na
przemian z neutralnym przesłaniem reklamowym, w ten sposób pierwsze nadaje powagi drugiemu.
Wołkow wymienia siedem podstawowych technik manipulowania świadomością.

Słowo
Przeciwnikowi trzeba nakleić etykietkę, określić go np. jako stalinistę, faszystę, inkwizytora polującego na
czarownice. Musi on wtedy starać się pozbyć tej etykietki, tłumaczyć, że nie jest stalinistą czy inkwizytorem, a
jeśli polityk nie ma dostępu do mediów, już jest załatwiony.

Liczba
Klasycznym przykładem jest podawanie liczebności demonstracji; podczas gdy policja ocenia jej
uczestników na 500, media na 5 tysięcy i wystarczająco często powtarzają, by ta „informacja” pozostała w głowie
słuchacza.

Powtarzanie
Sposobem najskuteczniejszym jest stałe powtarzanie jakiejś tezy. Łącząc często twierdzenia z ideami
nieprawdziwymi tworzymy złudzenie logicznego łańcucha, np. Polska przeżywa chaos i pogrąża się w kryzysie
nieznanym demokracjom zachodnim. Podstawą jest tu wiara, a nie analiza, gdyż jak pisał komunistyczny teoretyk
Gramsci, masy mogą przyjąć filozofię tylko w formie wiary.

Hałas
Artykuły, audycje, programy pozbawione jakichkolwiek treści są ważnym instrumentem. Ich rola polega
jednak nie na oddziaływaniu, ale na zajmowaniu miejsca. Im więcej ble, ble, tym mniej miejsca dla rzeczowych
informacji.

Cliché
Chodzi o wykorzystanie schematu znanego społeczeństwu. W państwach postkomunistycznych ludzie są
przyzwyczajeni, że władza podsłuchuje i szpieguje, ponieważ takie było ich doświadczenie. Wystarczy więc
wykorzystać to przekonanie do opisu nowej sytuacji, którą chcemy skompromitować. Wrzask obecnej opozycji o
masowych podsłuchach ma na celu wykorzystanie tego doświadczenia i spowodowanie asocjacji w umyśle
społeczeństwa obecnego rządu z dawnym, komunistycznym.

Obraz
Najprostszą metodą jest zestawianie negatywnych zdjęć z tekstem na temat osoby lub instytucji, którą
chcemy skompromitować. Bardziej wyrafinowana technika to np. pokazywanie trików filmowych. Klasycznym
przykładem jest tu reportaż przedstawiający wiele trupów, rzekomych demonstrantów zastrzelonych w
Timiszoarze przez ludzi Ceausescu, a w rzeczywistości ciał osób zmarłych z przyczyn naturalnych w szpitalach i
zebranych z prosektoriów.

Triki
Wołkow przytacza klasyczny już przykład. Dziennikarz pyta przybyłego do USA papieża o jego stosunek do
domów publicznych. To u was one są? – dziwi się papież. Następnego dnia gazety donoszą, że papież chciał się
przede wszystkim dowiedzieć, czy w Ameryce są domy publiczne.
Media przestały być instrumentami informacji, lecz stały się narzędziami ideologii – podsumowuje Wołkow.
Przekazują nie wiadomości, lecz idee, które wnikają do naszej świadomości wbrew naszej woli.

Obrona
Jak bronić się przed manipulacją osaczającą nas z mediów? Zdaniem Wołkowa dobrze jest od czasu do czasu
wyłączyć telewizor na dwa tygodnie, a wówczas zdrowy rozsądek powróci. Trzeba szanować tradycję i
przeszłość, nawiązywać do niej i czerpać z literatury klasycznej swego narodu zamiast pogrążać się w
nowomowie wtłaczanych nam bestsellerów. W głowie należy zawsze mieć interes własny, swoich potomków i
interes narodu oraz pytać, jaki jest interes tego, który do nas mówi, lub interes jego patrona. A najważniejsze to
myśleć, odrzucić język, terminologię, koncepcje manipulatora i unikać wszystkich kategorii ideologicznych. Nie
wolno nam przyjmować narzuconej płaszczyzny konfrontacji.
Trzeba zachować przede wszystkim ostrożność przed powtarzaniem clichés. Gdy dziennikarz zamiast całego
problemu przedstawia nam jedynie jego fragment, gdy zaczyna grać na uczuciach, powinna zapalać się nam w
głowie czerwona lampka. Szczególnie niebezpieczny jest brak dialogu, ale też sztuczny okrągły stół z
wyreżyserowaną spontanicznością. Klasycznym przykładem takiej operacji jest cotygodniowa „Puszka
Paradowskiej” w Superstacji, gdzie reprezentanci prawicy mają zadanie ułatwiać propagandę kolegom z lewicy w
otoczce sztucznego pluralizmu.

Vladimir Volkoff jest jednym z głównych publicystów piszących o dezinformacji. Badaniu tej metody
propagandy poświęcił Volkoff wiele lat życia, czego owocem były m.in. wydane w Polsce książki „Montaż” i
„Dezinformacja: oręż wojny”. W 1999 roku opublikował dzieło pt. „Traktat o dezinformacji. Od Konia
Trojańskiego do internetu” będące podsumowaniem jego dotychczasowych obserwacji w tej dziedzinie.
Pragnąłbym przedstawić polskiemu czytelnikowi podstawowe pojęcia używane w dezinformacji oraz główne
metody prowadzenia operacji dezinformacyjnych. W następnych odcinkach zajmę się innymi tematami podjętymi
przez Volkoffa w tej książce.

Klient
Każda operacja dezinformacyjna ma swojego klienta, to znaczy osobę lub grupę, która na tej operacji
zyskuje, podczas gdy jej przeciwnicy tracą. Najczęściej jest to firma komercyjna, państwo, partia lub frakcja
polityczna, czy nawet pojedynczy polityk albo biznesmen. W historii ludzkości największym klientem operacji
dezinformacyjnych był bez wątpienia Związek Sowiecki.
Klient często płaci za operacje dezinformacyjne pieniędzmi zdobytymi na tych, których zamierza oszukać –
dotyczy to nie tylko polityków, którzy dochodzą do władzy w wyniku dezinformacji, lecz również np. firm
komercyjnych, które zwiększają sprzedaż w wyniku utrwalenia wśród konsumentów nieprawdziwych sądów
dotyczących ich produktów.

Agent

Kiedy jakieś przedsiębiorstwo pragnie zareklamować swoje produkty, udaje się do profesjonalnej agencji

reklamowej. Nie inaczej jest z dezinformacją. Największą agencją dezinformacyjną w historii był Wydział A
KGB, który podlegał pod dyrekcję wywiadu zagranicznego.
Agencja dezinformacyjna używa agentów, których nazywa się agentami wpływu.

Badanie rynku
Podobnie jak w kampaniach reklamowych, przed operacją dezinformacyjną należy przeprowadzić gruntowne
badanie rynku. Profesjonalni agenci wpływu muszą świetnie znać realia, w których działają oraz „towar”, który
zamierzają sprzedać. Inaczej przekonuje się zachodnich intelektualistów, a inaczej np. zdeklasowanych
chłoporobotników z byłych PGR-ów.
Po przeprowadzeniu badania rynku należy dokonać doboru odpowiednich wsporników, które ułatwią
operację.

Wsporniki
Wsporniki to główne punkty, na których opiera się kampania dezinformacyjna. Najczęściej są to doniosłe
wydarzenia, niekoniecznie prawdziwe, lecz wywołujące jednoznaczne skojarzenia. W czasie wojny domowej w
Hiszpanii rolę wspornika komunistycznej dezinformacji odegrało zbombardowanie Guerniki.
Obecnie wspornikami coraz częściej są szokujące zdjęcia lub filmy. W ostatnich tygodniach mieliśmy do
czynienia z serią zdjęć ukazujących sceny okrutnego traktowania irackich więźniów przez amerykańskich
żołnierzy. Fotografie te zostały użyte do antyamerykańskiej kampanii, która od jakiegoś czasu trwa na całym
świecie. Tymczasem każdy, kto przeczytał np. „Kamienie na szaniec”, szybko się zorientuje, że sceny irackiego
więzienia miały mało wspólnego z prawdziwymi torturami, natomiast bardzo podobne obrazki z Parady Miłości
w Berlinie od dawna przedstawiane są u nas jako przykłady europejskiej wolności i tolerancji.

Przekaźniki
Agenci wpływu starają się w operacji dezinformacyjnej używać jak największej ilości przekaźników z
różnych rodzajów mediów: telewizji, prasy, radia. Im więcej pozornie lub naprawdę niezależnych przekaźników
podchwyci temat przewodni operacji dezinformacyjnej, tym lepiej dla klienta.
Czasami pierwszym przekaźnikiem danej informacji jest mało popularna gazeta lub lokalna rozgłośnia
radiowa. Następnie temat zostaje podchwycony przez główne media, a w wypadku niepowodzenia operacji cała
wina spada na „mało doświadczonych dziennikarzy” z lokalnej prasy, którzy „wprowadzili w błąd” poważnych
pracowników szanowanego tytułu.

Temat przewodni
Każda operacja dezinformacyjna musi mieć temat przewodni, im prostszy, tym lepiej.
Przykładowo przez cały okres III RP mieliśmy do czynienia z operacją dezinformacyjną, której tematem
przewodnim były związki braci Kaczyńskich z aferą FOZZ-u. W jej wyniku przeciętny obywatel naszego kraju
natychmiast kojarzy niesławny fundusz z środowiskiem byłego PC.
Prowadzenie tematu
Temat przewodni najlepiej prowadzić nieustannie powtarzając najprostsze slogany i implikując najprostsze
skojarzenia.

Pudła rezonansowe
Pudła rezonansowe to zazwyczaj media nie związane z agentami wpływu, a jedynie bezmyślnie powtarzające
tezy przez owych agentów wyprodukowane. Pudła (najczęściej bezwiednie) mają za zadanie wytworzyć wrażenie,
że „o tym się mówi” i sprawić, by temat był jak najszerzej dyskutowany. Później jedne pudła kopiują
dezinformację od drugich i tak powstaje cała orkiestra dyrygowana przez agentów wpływu.
Warto tu zauważyć, że często pudłami rezonansowymi mogą być po prostu zwykli obywatele, którzy jeden
za drugim powtarzają spreparowane wcześniej dezinformacje.

Grupa docelowa
Operacje dezinformacyjne zazwyczaj mają jasno sprecyzowaną grupę docelową (np. intelektualiści,
robotnicy). W wielu przypadkach grupą docelową jest całe społeczeństwo. Im mniej członkowie grupy docelowej
zorientowani są w sytuacji ogólnej, tym lepiej dla agentów wpływu. Większość ludzi czerpie wiedzę o świecie
głównie z telewizji, dlatego też to medium najczęściej staje się przekaźnikiem dezinformacji.

Psychoza
Udana operacja dezinformacyjna powoduje:
- niemalże jednomyślność wśród członków grupy docelowej.
- irracjonalny stan głuchoty na argumenty przeciwników klienta.
Jako przykład można podać prowadzoną od bardzo dawna kampanię „pacyfistyczną”, której celem jest
ukazanie Stanów Zjednoczonych jako największego zagrożenia dla pokoju na świecie.

METODY DEZINFORMACJI
Volkoff podaje kilka głównych metod dezinformacji używając prostego przykładu: pan Dupont pobił panią
Dupont. Zadaniem agenta wpływu jest obrona wizerunku pana Dupont. Może on posłużyć się następującymi
metodami:

Negacja faktów
Jeżeli opinia publiczna nie jest w stanie sprawdzić, co się naprawdę stało, najłatwiej powiedzieć oczywistą
nieprawdę: „Pan Dupont nie pobił pani Dupont”. Jeżeli jednak publiczność zna mniej więcej sytuację w domu
państwa Dupont i kłamstwo wprost nie jest możliwe (zbrodnie reżimu Gierka łatwiej ukryć, niż zbrodnie np. Pol
Pota), dezinformator może uciec się do innego sposobu:

Odwrócenie faktów
Agent wpływu może stwierdzić wprost: „To pani Dupont pobiła pana Dupont”. Powszechne uwielbienie dla
ofiar, które charakteryzuje naszą epokę sprawi, że sympatia opinii publicznej odwróci się, a pan Dupont, jako
„prześladowana ofiara” zostanie kompletnie oczyszczony z winy. Pani Dupont będzie się natomiast jawić jako
„bezwzględny kat”.
Obecnie metoda ta, podobnie jak negacja faktów, nie jest zbyt często stosowana, gdyż dziś o wiele trudniej
ukryć niektóre fakty przed opinią publiczną, niż robiono to w systemach totalitarnych. Dlatego też o wiele
częściej spotyka się kolejny sposób dezinformacji:

Mieszanina prawdy i kłamstwa
Metoda ta stosowana jest w przypadku, gdy opinia publiczna jest już poinformowana o tym, co zaszło, lecz
nie zna dokładnie wszystkich szczegółów. W danym przypadku agent wpływu może stwierdzić, iż rzeczywiście
pan Dupont pobił panią Dupont, lecz tak naprawdę to ona zaczęła. Sytuację ułatwia fakt, że w obecnych czasach
na agresora zazwyczaj spadają gromy moralnego oburzenia, natomiast napadnięty, jaki by nie był, najczęściej
oczyszczany jest z wszelkiej winy.

Modyfikacja motywu
Sposób ten polega na zasugerowaniu takiego motywu działania, który nie byłby hańbiący dla pana Dupont.
Jeżeli bowiem podamy suchy fakt, że pobił on swoją żonę, wyszedłby na człowieka złego i niemoralnego. Jeżeli
jednak powiemy, iż scena ta miała podtekst erotyczny i pan Dupont zgodził się pobić panią Dupont, zdeklarowaną
masochistkę, dopiero po długich błaganiach, wtedy uzyskamy nie tylko moralne „rozgrzeszenie” czynu pana
Dupont, lecz również ukażemy go jako dobrego męża, który spełnia nawet najdziwniejsze zachcianki swojej
żony.

Modyfikacja okoliczności
Jeżeli nie jest znany stosunek sił pomiędzy panem Dupont a panią Dupont, możemy łatwo doprowadzić do
rozmycia sytuacji. Wystarczy wówczas powiedzieć, że pan Dupont to chuderlak, zaś jego żona jest mistrzynią
boksu i na nieśmiałe próby uderzenia jej przez męża wybuchła jedynie śmiechem.
Dezinformacja tego typu często stosowana jest w czasie konfliktów zbrojnych, kiedy, w zależności od
potrzeb, pomniejsza się lub powiększa zdolności bojowe jednej ze stron. Wystarczy bowiem wskazać na jeden z
wielu czynników decydujących o potencjale armii, np. „społeczeństwo państwa X jest świetnie przygotowane do
wojny: służbę wojskową ma za sobą każdy obywatel, w razie potrzeby władze mogą rozdać ludziom broń i
przekształcić cywilów w oddziały paramilitarne lub w partyzantkę. Społeczeństwo państwa Y natomiast jest
zupełnie do wojny nieprzywykłe, armia jest nieliczna i zawodowa, przeciętny obywatel nie ma żadnego pojęcia o
konflikcie zbrojnym, a prawdziwą walkę zna wyłącznie z filmów klasy B”. Wówczas opinia publiczna nabiera
przekonania o wyższości państwa X, nawet gdyby w rzeczywistości państwo Y dysponowało najnowszym
sprzętem wojskowym, podczas gdy uzbrojenie państwa X opierało się głównie na kałasznikowach domowej
roboty.

Rozmycie
Metoda ta polega na „zalaniu” głównej informacji przez masę nieistotnych dla danej sytuacji faktów. Agent
wpływu może więc napisać tak: „Pan Dupont od wielu lat pracuje na osiedlowym parkingu. Uwielbia grać w
brydża z kolegami oraz należy do lokalnego kółka modelarskiego. Uczestniczył w biciu rekordu Guinessa, kiedy
to w naszym mieście upieczono największy tort świata. Wyjątkowo dobrze wiedzie mu się w życiu rodzinnym,
choć ostatnio uderzył swą żonę w czasie sprzeczki, ma dwoje dorastających dzieci, z których jest bardzo dumny –
jego synowie zdali matury na piątki z plusem. ‘Spokój i opanowanie to moja dewiza na życie’ podkreśla w
rozmowie z nami pan Dupont”.

Kamuflaż
Jest to wariant rozmycia polegający na wyjątkowo drobiazgowym opisywaniu zaistniałej sytuacji po to, aby
zakryć główną informację. Agent wpływu może opisać zdarzenie w domu państwa Dupont ze wszystkimi
szczegółami, takimi jak pogoda za oknem czy kolor tapety w pokoju, natomiast sam akt bicia żony przez męża
omówić jedynie mało konkretnym stwierdzeniem typu: „Niewykluczone, że w końcu małżonkowie zaczęli się
poszturchiwać” lub „Być może w pewnym momencie dyskusja stała się dość fizyczna, lecz pani Dupont
niezmiennie nie chciała zgodzić się ze zdaniem męża popartym racjonalnymi argumentami
”.
Interpretacja
Kiedy faktów nie da się zaprzeczyć, odwrócić, rozmyć lub zakamuflować, można je omówić używając
odpowiednich słów, które natychmiast wywołują negatywne lub pozytywne skojarzenia u opinii publicznej.
W danym przypadku agent wpływu, występując w tej sytuacji najczęściej w roli niezależnego eksperta, może
stwierdzić, iż „impulsywna, lekko niezrównoważona i często głucha na argumenty” pani Dupont została pobita
przez „znanego ze swego opanowania i zwykłej, ludzkiej wrażliwości” pana Dupont. Mąż staje się w tym
momencie niemalże zmuszony, wbrew swej woli, do uspokojenia łatwo tracącej rozum żony.
Określenia stosowane wobec konkretnych osób mogą niejako do nich „przylgnąć”. Często mamy do
czynienia z sytuacją, gdy raz przyjęte określenie jest później powtarzane, zazwyczaj bezmyślnie, przez innych.
Łatwo zauważyć, jakie nazwiska w polskiej polityce kojarzą się z „liberalizmem”, „moralnością”,
„oszołomstwem” lub „wrażliwością społeczną”.

Generalizacja
Celem tej metody jest ukazanie, że pewien fakt jednostkowy, w tym przypadku pobicie żony przez męża, nie
jest zjawiskiem unikalnym, że występuje często i nie jest w żadnym wypadku odstępstwem od normy. Agent
wpływu może wskazywać na fakt, że w wielu kulturach bicie żon jest dozwolone, że w przeszłości zdarzało się to
nagminnie, a nawet, że niektóre kobiety uważają, że takie działanie jest całkowicie usprawiedliwione w myśl
przysłowia „Jak bije, to kocha”.

W Polsce ten rodzaj dezinformacji często pojawia się, gdy ktoś zwraca uwagę na demoralizację młodzieży.
Wskazuje się wówczas, że i tak u nas jest lepiej niż w Ameryce, gdzie uczniowie strzelają do siebie z pistoletów,
że od zawsze mówiło się „ach, ta dzisiejsza młodzież” i że nawet jeden ze staroegipskich dokumentów zawiera
podobne stwierdzenia.

Ilustracja
W tym przypadku fakt jednostkowy używany jest jedynie jako ilustracja pewnego szerszego zjawiska
społecznego. Agent wpływu może napisać długi elaborat dotyczący pozycji mężczyzny w rodzinie ukazując
powolny wzrost znaczenia kobiety i sprowadzanie męża do roli sługi robiącej karierę zawodową żony. W
końcówce agent napomknie o buncie mężczyzn przeciwko takiej sytuacji wtrącając: „Usuwani w cień mężczyźni
często uciekają się do brutalnych metod, by bronić swej pozycji. Wcale nie najdrastyczniejszym przypadkiem
było niedawne zdarzenie w domu państwa Dupont, kiedy to pan Dupont uderzył w afekcie swą żonę. Pani Dupont
i tak miała dużo szczęścia, gdyż, w przeciwieństwie do większości ofiar tego typu agresji, nie odniosła większych
obrażeń na ciele”. Istotne jest porównanie z innymi podobnymi sytuacjami, które zawsze wypada na korzyść
naszego konkretnego przypadku.
Ten sposób często używany jest dla usprawiedliwienia chuligaństwa i wandalizmu. Wiele razy widzieliśmy w
mediach komentarze typu: „Niedzielne zamieszki były jedynie wybuchem społecznego niezadowolenia z rządów
premiera X. Desperacja ludzi sięgnęła zenitu, lecz to, co stało się u nas to i tak nic w porównaniu z wydarzeniami
w kraju Z, gdzie oprócz rabowania sklepów i demolowania samochodów dochodziło do wyjątkowo krwawych
walk z policją, w czasie których ginęło znacznie więcej osób niż w ostatnią niedzielę”.
Nierówna reprezentacja
W tym przypadku agent wpływu poświęci czynowi pana Dupont skromną notkę w mało eksponowanym
miejscu gazety, zaś kilka stron wcześniej umieści duży artykuł sławiący pana Dupont jako wzorowego obywatela
i przykład wszelkich cnót.
Ta metoda często używana jest w przypadku walki politycznej. Przeciwnikom ucina się wypowiedzi,
streszcza się szerszy punkt widzenia w jednym zdaniu, przerywa w pół słowa. Przykładem stosowania metody
nierównej interpretacji było zachowanie dziennikarza Piotra Gębarowskiego w czasie kampanii prezydenckiej w
2000 roku, kiedy brutalnie i po chamsku atakował Mariana Krzaklewskiego, podczas gdy innym kandydatom
zadawał pytania w stylu: „Jak pan to robi, że jest pan mądry i uczciwy zarazem?”.
Metoda nierównej interpretacji jest również często używana w różnych gazetach w rubryce „Listy od
czytelników”, kiedy publikuje się jedną mało przekonującą wypowiedź przeciwko jakiejś tezie i dziesięć dobrze
napisanych popierających ową tezę. Nie ma przy tym znaczenia, czy są to rzeczywiste wypowiedzi czytelników,
czy też są pisane przez samych redaktorów, co jak wiadomo się zdarza.
Równa reprezentacja
Metoda ta stosowana jest w ostatniej fazie kampanii dezinformacyjnej, kiedy zdecydowana większość
publiczności jest już przekonana do tez lansowanych przez agentów wpływu. Wówczas należy przede wszystkim
utrwalić powszechnie już obowiązującą opinię i zamknąć temat. Dezinformator publikuje wtedy równą ilość
argumentacji za i przeciw tezie. Argumenty służące klientowi są jednak przedstawione w sposób o wiele bardziej
przekonujący, poparte zdaniem „ekspertów” budzących zaufanie. Argumenty przeciwników podane są
nieciekawie i często wygłaszają je osoby mało wiarygodne.
* * *
Przedstawione wyżej metody nie wyczerpują oczywiście całego arsenału środków dostępnych, szczególnie w
obecnych czasach, dla profesjonalnej dezinformacji.
Korzystałem z rumuńskiego przekładu książki Volkoffa – „Tratat de dezinformare. De la Calul Troian la
Internet”, ed. Antet, Bucureşti 1999