Wpisy użytkownika Liga Świata z dnia 11 marca 2012

Liczba wpisów: 3

ligaswiata
 
Z książki Solidarność w Województwie Koszalińskim 1980-1989


(A.Frydrysiak,T. Wołyniec):
W chwili przyjazdu do Jaworza nie było wytycznych dotyczących postępowania z internowanymi, zastosowano zatem regulamin ośrodka obowiązujący wczasowiczów podczas turnusu wypoczynkowego.(...)
przywieziono 106 paczek Było w nich pełne wyposażenie, a więc:
ubrania, kosmetyki, żywność, książki i notatki. Przywieziono również owoce południowe: pomarańcze, banany, cytryny, ananasy.(...)
W czasie wolnym internowani prowadzili wykłady(...)
Słuchaczami wykładów byli internowani oraz żołnierze i milicjanci będący po służbie.?
"Ponieważ planowano przejście na gospodarkę rynkową, transformację pierwszej komuny w III RP, potrzebne były kadry konstruktywnych opozycjonistów, którym można byłoby przekazać władzę?

W tym celu w Jaworzu podlegali procesowi uwiarygodniania zdobywając status pokrzywdzonego m.in.:



Wł.Bartoszewski, A.Małachowski, T. Mazowiecki, B.Geremek, St.Niesiołowski, A. Czuma, B.Komorowski, A. Celiński, A. Drawicz, R.Bugaj, A.Szczypiorski, W.Woroszylski, A.Kijowski, H.Mikołajska, G. Kuroń, J.Jedlicki, J.Holzer, St. Amsterdamski, J. Kusnierek, M.Rayzacher, R.Zimand.'"


Patrząc z perspektywy 30 lat kogo internowano w Jaworze można dojść do wniosku, że scenariusz obecnej gangreny Polski, już wtedy był planowany.

Jaworze



Ośrodek w Jaworzu był jednym z kilku zaledwie obozów internowania stanu wojennego, który umieszczono nie w więzieniu, lecz w wojskowym domu wczasowym podległym dowództwu wojsk lotniczych. Działał do 22 maja 1982 r.


W tym dniu przeniesieni zostali do ośrodka odosobnienia w Darłówku m.in. przyszły premier Tadeusz Mazowiecki, przyszły minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek, późniejszy ambasador Krzysztof Śliwiński. Powodem przeniesienia była konieczność przygotowania ośrodka w Jaworzu do sezonu wczasowego. Był to obóz niewielki, liczba internowanych rzadko przekraczała 60 osób. Większość internowanych przywieziono z Warszawy - mężczyzn z więzienia w Białołęce, a kobiety z Olszynki Grochowskiej. Była także grupa uwięzionych ze śląska i po kilka osób z Kielc, Lublina, Torunia i Łodzi. Cechą najbardziej charakterystyczną, odbiegającą od przeciętnej innych obozów był skład osobowy Jaworza: przebywali w nim intelektualiści - pisarze, artyści, naukowcy i - jak się po kilku latach okazało - przyszli politycy z pierwszych miejsc w kraju. Ośrodek odosobnienia w Jaworzu, jako jeden z bardzo niewielu w kraju, odpowiadał warunkom internowania zapowiadanym przez władze stanu wojennego: dwa pawilony spełniały standard wczasowy, w pokojach ok. 10 m2, z przedpokojem mieszczącym szafę i umywalkę, mieszkały 3 osoby. Dwa prysznice i cztery kabiny WC na piętrze przypadały na 20-30 osób. Czystość w pokojach, na korytarzu i w pomieszczeniach sanitarnych utrzymywali sami internowani. W oknach nie było krat, pokoje były otwarte, panowała swoboda poruszania się po korytarzach i wewnątrz pawilonu - ale już nie swoboda wychodzenia na zewnątrz, na teren bez muru i wieżyczek strażniczych. Spacery odbywały się pod nadzorem, w kółko po wyznaczonym terenie. Posiłki, przyrządzane smacznie, podawano do stolików w stołówce.



Osobistą kontrolę nad obozem sprawował adiutant gen. Kiszczaka, pułkownik Romanowski - on eskortował transport helikopterami z Warszawy do Jaworza, on też odwiedzał regularnie obóz. Stała, SB-cka część załogi Jaworza, nie ulegała zmianie, nie zmieniali się podoficerowie - prawdziwa władza w obozie, zmieniali się za to co kilka tygodni żołnierze z poboru i członkowie formacji ROMO. W kwietniu pojawił się nowy zastępca komendanta ds. nadzoru politycznego; przyniosło to znaczne zaostrzenie np. warunków widzeń z rodzinami - zaczęły się one odbywać pod ścisłym nadzorem funkcjonariuszy. Cywilni funkcjonariusze SB próbowali też, od połowy kwietnia, rozmów indywidualnych z internowanymi.


Opiekę duszpasterską nad obozem sprawował początkowo sam ordynariusz diecezji koszalińskiej, bp Ignacy Jeż; kiedy nadmiar obowiązków nie pozwolił mu na dalsze regularne przyjazdy do Jaworza, władze obozu zaczęły mnożyć trudności z wyznaczeniem jego następcy. W obozie istniała doskonała samoorganizacja dla zagospodarowania czasu: działała ,,wszechnica jaworzyńska?, której wykłady odbywały się początkowo codziennie - później dwa razy w tygodniu, co sobotę odbywały się wieczory PEN-Clubu, a także wieczory poezji, seminaria historyczne i filozoficzne, spotkania okolicznościowe, działały lektoraty językowe. W Jaworzu - i tylko w nim - pojawił się poważny problem, którego nie znały inne obozy. Była w nim świadomość wyraźnego uprzywilejowania w stosunku do innych miejsc odosobnienia, stworzenia przez władze - niewątpliwie celowo - nie tylko odmiennych warunków zewnętrznych, ale i odmiennej ,,socjologii? internowanych, zniszczenia panującego przez 16 miesięcy legalnej działalności poczucia zbratania wszystkich warstw społecznych składających się na fenomen "S". Wymowa tych działań była przejrzysta: zróżnicować i podzielić, oderwać i przeciwstawić. Niebezpieczeństwo to zostało natychmiast dostrzeżone i zdefiniowane. Już na Boże Narodzenie'81 wysłane zostało na ręce ministra spraw wewnętrznych PRL pismo protestujące przeciw internowaniu tysięcy ludzi w Polsce, ale także przeciwko ,,rażącemu zróżnicowaniu ich sytuacji?. ,,Widzimy w tym próbę świadomego dzielenia nas na lepszych i gorszych. Protestujemy przeciwko temu podziałowi. Jeśli stworzenie takich samych warunków wszystkim nie jest możliwe, gotowi jesteśmy dzielić los pozostałych naszych kolegów?. Protest podpisało 38 obecnych w Jaworzu internowanych.

Źródło: obnie.pl
 

ligaswiata
 
GROSS już jako podejrzany miał prawo do odmowy składania jakichkolwiek wyjaśnień, o czym zawsze wstępnie informuje prokurator. Udzielenie odpowiedzi na pytania, to informacje na podstawie, których daje się możliwość sporządzenia aktu oskarżenia. Podawanie nazwisk, okoliczności spotkań, miejsc pracy itd. to mówiąc krótko - sypanie! Było to jednak normą wśród „marcowych" działaczy, zwanych także „komandosami". Zeznań Grossa w IPN-ie zachowało się dziesiątki, jeżeli nie setki stron. To, co publikuję jest tylko przykładem jego haniebnej postawy. Gross miał matkę Polkę, a tylko ojca Żyda, który jest pochowany na cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie.

PROTOKÓŁ
przesłuchania podejrzanego
Warszawa, dnia 4.IV.1968 r. godz. 8.30
Ja mgr Józef Pacuk inspektor Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, przesłuchałem w charakterze podejrzanego:
GROSS Jan-Tomasz, ur. 1.VIII.1947 r.
Pytanie: Proszę wyjaśnić, gdzie i w czyim towarzystwie spędziliście „Sylwestra" na przełomie 1966/1967 roku?
Odpowiedź: Nie przypominam sobie, gdzie spędziłem tego „Sylwestra". W trzeciej dekadzie grudnia 1966 roku wyjechałem do Zakopanego na odpoczynek. Zatrzymałem się w wynajętym mieszkaniu na Chłapówce. Przed wyjazdem z Warszawy umówiłem się ze znajomymi, że spędzimy razem czas w Zakopanem. Nie pamiętam kto załatwił mieszkanie w Zakopanem. Na zadane pytanie wyjaśniam, że w tym samym budynku mieszkali: Jan Lityński, Seweryn Blumsztajn, Mirosław Sawicki, Ewa Zarzycka, Marta Petrusewicz o imieniu Małgorzata oraz ja. Podczas naszego pobytu odwiedzała nas Maryna Ochab, która mieszkała w Zakopanem, ale gdzie nie jestem w stanie podać. Marynę Ochab poznałem kilka lat wstecz, okoliczności poznania nie potrafię podać. Byłem kilka razy u niej w mieszkaniu, ona natomiast była u mnie chyba raz lub dwa. Oprócz Martyny Ochab odwiedzała nas Jadwiga Lewicka - asystentka na Wydziale Filozofii UW. Z Zakopanego wyjechałem sam. Miało to miejsce „przed Sylwestrem". Pozostali przenieśli się do schroniska „Morskie Oko", gdzie spędzili „Sylwestra".
Nie wykluczam, że zabawę sylwestrową na przełomie 1966 i 1967 r. spędziłem u Barbary Bodalskiej - studentki Wydziału Socjologii UW.
Pytanie: Proszę wymienić do jakich miejscowości wyjeżdżaliście wspólnie z ww. osobami?
Odpowiedź: Nie przypominam sobie, abym wyjeżdżał gdzieś razem z osobami, które wymieniłem w poprzedniej wypowiedzi. Wyjaśniam, że w czasie mego pobytu w Paryżu spotkałem się z Ewą Zarzycką i Janiną Rybą, ale razem z nimi nie wyjeżdżałem. Oprócz tego na początku 1967 roku pojechałem razem z Mirosławem Sawickim i Sewerynem Blumsztajnem do Kampinosu tzn. do Schroniska PTTK w Puszczy Kampinoskiej.
Na tym przesłuchanie przerwano,
Przesłuchanie wznowiono o godz. 13.00.
Wyjazd ten miał charakter towarzysko-turystyczny. Po przyjeździe na miejsce spotkałem tam wielu znajomych. Nie przypominam sobie, czy wiedziałem o tym, iż ich tam zobaczę. Na pewno wiedziałem, że będzie w Schronisku Marta Petrusewicz i Krzysztof Michalski - student III roku Wydziału Filozofii UW. Przypuszczam, że o tym poinformował mnie Seweryn Blumsztajn. Z osób, które były w tym czasie w Kampinosie przypominam sobie, oprócz już wymienionych Józefie Dajczgewanda, Jana Lityńskiego, Irenę Lasotę, Wiktora Góreckiego. Mam trudności z przypomnieniem sobie nazwisk innych osób, gdyż wielu z nich jeszcze dobrze nie znałem. Zwracam uwagę na okoliczność, iż mój pobyt w Kampinosie trwał około półtora dnia. Na pytanie ile osób tam się zebrało wyjaśnienie, że mogło być około 15-20 osób.
Jeżeli idzie o Adama Michnika to wyjaśniam, iż jego w Kampinosie nie było, chociaż o naszym wyjeździe wiedział. Nie przypominam sobie, czy była tam Barbara Toruńczyk oraz Irena Grudzińska. Według mnie wszyscy zebrani byli studentami Uniwersytetu Warszawskiego i znali się między sobą. (...)
Przypominam sobie, że któregoś wieczoru po moim przyjeździe odbyła się dyskusja na tematy społeczno-ekonomiczne, w której udział wzięli chyba wszyscy znajomi przebywający w Kampinosie. Nie potrafię odtworzyć jej przebiegu, zaznaczam, że była ona wielowątkowa i nie miała charakteru spotkania seminaryjnego. Z tej dyskusji pamiętam, że polemizowałem z Józefem Dajczgewandem, Chociaż w tej chwili nie uświadamiam sobie jakiego tematu ta polemika dotyczyła. Przypominam sobie również i tę okoliczność, że Seweryn Blumsztajn poparł moje stanowisko w tej dyskusji. (...)
Podczas mojego pobytu w Kampinosie była tylko jedna dyskusja w tak szerokim gronie. Wyjechałem ze schroniska jako jeden z pierwszych. Na zadane pytanie wyjaśniam, że być może sporadycznie brałem udział w dyskusjach organizowanych przez Studencki Ośrodek Dyskusyjny ZMS na UW oraz przez Koło Młodych „Forum" przy PAX-ie. Chcę zaznaczyć, iż nie lubię zabierać głosu w szerszym gronie, toteż wystąpień publicznych nie miałem zbyt wiele.
Jeżeli idzie o osoby, które były w Kampinosie, to wyjaśniam, że w takim czy podobnym gronie spotykaliśmy się w mieszkaniach znajomych przy różnych okazjach towarzyskich jak: imieniny, urodziny, brydż itp., o czym mówiłem już w czasie poprzednich przesłuchań.
Na tym protokół zakończono, który po osobistym odczytaniu jako sporządzony zgodnie z moimi wyjaśnieniami podpisuję.
Przesłuchał J. Pacuk
Zeznał: Jan Gross
Źródło: IPN BU 0332/11 t. 2, s. 15-17

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego
Warszawa, dnia 12 kwietnia 1968 r.,
godz. 18.00
Ja, mgr Józef Pacuk inspektor z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, przesłuchałem w charakterze podejrzanego: Grossa Jana-Tomasza (...).
Pytanie: Proszę wyjaśnić dokąd wyjeżdżaliście w lipcu 1966 roku?
Odpowiedź: Jadwiga Lewicka - asystent na Wydziale Socjologii UW zaproponowała mi wzięcie udziału w badaniach ankietowych przeprowadzonych dla Instytutu Ekonomiki Rolnictwa. Na tę propozycję wyraziłem zgodę i wspólnie z Ewą Zarzycką, Barbarą Toruńczyk i Janem Lityńskim pojechałem do Skorzęcia w powiecie gnieźnieńskim, gdzie rozpoczęliśmy pracę. Wyjazd ten miał miejsce na początku lipca 1966 r. W tym czasie w Skorzęcinie znajdowali się już: Jadwiga Lewicka, Jacek Kuroczewski - asystent na Wydziale Socjologii UW, Joanna Papierniak /obecna żona Kurczewskiego/, Klaudiusz Weiss i Anna Węgrowska - student Socjologii, J. Papierniak i K. Weiss obecnie są asystentami na socjologii. Po zakończeniu badań ankietowych w Skorzęcinie Ewa Zarzycka, Barbara Toruńczyk, Jan Lityński i ja pojechaliśmy do miejscowości Ługi Ujskie k/Piły w celu przeprowadzenia dalszych badań. Pozostała część naszej grupy wyjechała do innej miejscowości, której nazwy nie potrafię podać, gdyż nie wiem.
W sumie badania ankietowe przeprowadziliśmy przez okres około 3 tygodni. Następnie razem z Janem Lityńskim pojechałem do miejscowości Trzcianka, gdzie kierownikiem kolonii był Andrzej Kuroń - brat Jacka Kuronia, a wychowawcami - Aleksander Perski, Andrzej Topiński, Seweryn Blumsztajn, Irena Grudzińska, Mirosław Sawicki, Krzysztof Michalski oraz Jola, której nazwiska nie znam. Innych osób pracujących na tej kolonii, nie pamiętam, chociaż wydaje mi się, że nikogo ze znajomych więcej tam nie było.
W Trzciance zatrzymałem się na kilka dni, a następnie wszyscy pojechaliśmy do Sarbinowa /k. Mielna. Przez „wszyscy" należy rozumieć osoby wyżej wymienione, które przebywały w Trzciance. W Sarbinowie spotkałem: Marię Petrusiewicz, Andrzeja Rapaczyńskiego, Paulę Zachczyńską i Annę Kozicką. Nie przypominam sobie, czy z ww. osobami umawiałam się w Sarbinowie. Za wyjątkiem Anny Kozickiej wszyscy mieszkali w namiotach. W Sarbinowie przybywaliśmy kilka dni, a następnie wróciliśmy do Warszawy. Obecnie nie pamiętam czy wszyscy wracali razem, w każdym bądź razie jechało ze mną kilka osób.
W czasie mego pobytu w Skorzęcinie, Ługach Ujskich, Trzciance i Sarbinowie nie było żadnych dyskusji, ani zajęć typu seminaryjnego na tematy polityczne. Zajmowaliśmy się wyłącznie sportem i przyrodą.
Na tym protokół zakończono. Protokół po osobistym odczytaniu, jako sporządzony zgodnie z moimi wyjaśnieniami.
Przesłuchał: J. Pecuk
Podpisuję: Jan Gross
Źródło: IPN BU 0332/11 t. 2, s. 18-19

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego
Pytania: Proszę wyjaśnić kto wziął udział w zabawie sylwestrowej zorganizowanej w dn. 31.XII.1967 r. w mieszkaniu Diatłowickich.
Odpowiedź: Organizatorem ww. zabawy był Aleksander Smolar. Nie orientuję się, kto mu pomagał przy organizowaniu tej „prywatki". Przypominam sobie, że składka została ustalona w wysokości 100 złotych od osoby.
Omawiana zabawa odbyła się w mieszkaniu Diatłowickich, chociaż nie jestem pewien czy podałem właściwy numer. Jerzego Diatłowickiego w tym czasie nie było z gospodarzy był tylko jego brat Andrzej Diatłowicki, a później przyszła matka z mężem.
Przypuszczam, że w tej zabawie udział wzięło około 30-40 osób. Trudno jest mi podać dokładną cyfrę, gdyż jedni przychodzili, drudzy wychodzili. Oprucz Aleksandra i Niny Smolarów przypominam sobie następujące osoby: Włodzimierza Kofmana, Elżbietę Karpińską, Bognę Arnold, Andrzeja Rapaczyńskiego, Henryka Szlaffert, Jana Lityńskiego, Aleksandra Perskiego, Annę Dodziuk - studentkę Etnografii. Był również znajomy A. Smolara - Marcel Łoziński. Nie jestem zorientowany, gdzie on pracuje oraz gdzie mieszka. Jeżeli idzie o Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia, to podczas mojej obecności ich jeszcze nie było. Tu chcę wyjaśnić, że wyszedłem dość wcześnie chociaż w tej chwili nie jestem w stanie określić godziny. Później dowiedziałem się, nie pamiętam od kogo, że na tej zabawie był Jacek Kuroń oraz Karol Modzelewski. Oprócz osób ww. przypominam sobie jeszcze Paulę Zachczyńską - studentkę Psychologii, Martę Petrusiewicz oraz Irenę Grosfeld - studentkę Ekonomii.
Muszę zaznaczyć, że wielu osób biorących udział w ostatniej zabawie sylwestrowej w ogóle nie znam. Innych nazwisk w tej chwili nie przypominam sobie.
Na tym przesłuchanie przerwano.
Przesłuchanie wznowiono o godz. 18.00.
Jeżeli idzie o inne imprezy towarzyskie, które miały miejsce w 1967 r. w których wziąłem udział należy wymienić: zabawę karnawałową organizowaną przez Andrzeja Mencwela w jego mieszkaniu. W imprezie tej uczestniczyli m.in. Irena Grudzińska, Kalina Zemanek - studentka Wydziału Filozofii, Marcin Król, Roman Zimand, Konstanty Puzyna - krytyk teatralny, Edward Wende z małżonką, nie wiem gdzie on mieszka i czym się zajmuje, Ryszard Przybylski - pisarz, Rafał Marszałek z żoną - dziennikarz innych nazwisk nie pamiętam. Chcę zaznaczyć, że na omawianą zabawę Andrzej Menecwel zaprosił przede wszystkim swoich znajomych, z których wielu nie znam, lub w tej chwili nazwisk nie pamiętam. W maju 1967 roku, jak już zeznałem wcześniej, było spotkanie u Jacka Kuronia. Zebrało się wtedy u niego około 50 osób. Natomiast jeżeli idzie o zabawę, którą organizował A. Mencwel, to wzięło w niej udział około 30 osób. W tym miejscu należy zaznaczyć, że z osób które były na zabawie u A. Mencwela nikt, poza Ireną Grudzińską, nie brał udziału w spotkaniu w mieszkaniu Jacka Kuronia, gdzie zebrali się przede wszystkim byli „walterowcy", koledzy Kuronia, Modzelewskiego, Michnika oraz ich znajomi. W miesiącach maj-czerwiec ubiegłego roku uczestniczyłem w uroczystościach ślubnych Józefa Chajna i Jan Kofmana.
Na weselu J. Chajn byli m.in. Piotr Syrowiński - student Politechniki z żoną, Piotr Halberstadt - redaktor Kroniki filmowej z żoną, Anna Kozicka, Ewa Zarzycka, Maryna Ochab, Aleksander Perski, Jan Kofman, Włodzimierz Kofman, Aleksander i Nina Smolarowie, Irena Grudzińska, Robert Mroziewicz, Feliks Cieszyński - redaktor Wydawnictwa KiW, Zbigniew Wilanowski - student Wydziału Mat.-Fizycznego UW. W sumie w ww. uroczystościach wzięło udział około 40-50 osób, ale wielu z nich nie znam.
Natomiast z wesela Jana Kofmana, przypominam sobie następujące osoby: Andrzeja Mencwela, Marcina Króla, Ireneusza Białeckiego - absolwenta Wydziału Filologii Romańskiej, Piotra Niklewicza - pracownika PAN-u, Józefa Chajna, Aleksandra Mackiewicz - studenta Wydziału Ekonomii UW Feliksa Cieszyńskiego, Roberta Mroziewicz, Aleksandra Smolara, Włodzimierza Kofmana, Elżbietę Karpińską, Sylwię Bekier-Mackiewicz oraz Irenę Grudzińską.
Nie przypominam sobie, czy na tym weselu był Adam Michnik z Barbarą Toruńczyk.
Byłem również na dwóch przyjęciach wydanych przez Joannę Papierniak - asystentkę na Wydziale Filozofii /Socjologia/ i Jacka Kurczewskiego - również asystenta na tym wydziale z okazji ich ślubu oraz pracy magisterskiej Joanny.
Z osób uczestniczących w tych przyjęciach pamiętam: Jacka Tarkowskiego, imienia dokładnie nie pamiętam, pracownika PAN, Piotra Helmana - absolwenta socjologii, Ewę Nowicką - asystentkę na wydziale Socjologii, Aleksandra Lutyka - pracownika PAN-u, Jadwigę Lewicką - asystentkę na Wydziale Socjologii, Andrzeja Szarkowskiego - asystenta na Wydziale Socjologii.
Jeżeli idzie o osoby, które uczestniczyły w moich „urodzinach" oraz w „urodzinach" Karola Modzelewskiego, to złożyłem w tej sprawie wyjaśnienia podczas poprzednich przesłuchań.
Omawianie poprawek i uzupełnień w tekście protokołu: na str. 2 skreślono wyraz „Władysława", a napisano „Włodzimierza", na str. 5 napisano wyraz „uczestniczyłem".
Chcę dodać, że nie jestem pewien czy Irena Grudzińska uczestniczyła w spotkaniu u Jacka Kuronia w maju 1967 roku.
Protokół zakończono o godz. 21.30. Protokół po osobistym odczytaniu jako zgodny z moimi wyjaśnieniami podpisuję.
Jan Gross
Źródło: IPN BU 0332/11 t,. 2 s. 72-76
 

ligaswiata
 
5 marca 1940 roku notatka szefa NKWD - Ławrientija Berii do Józefa Stalina, dotycząca propozycji rozstrzelania 25.700 polskich oficerów, urzędników i innych osób pełniących ważne funkcje społeczne, znajdujących się w obozach radzieckich, zyskała poparcie najwyższego kierownictwa ZSRR. Groby ofiar mordu znaleziono później w Katyniu, Charkowie i Miednoje.

11 marca 2005 roku, niejaki Aleksandr Sawienkow, poinformował świat o tym, że Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej "nie znalazła podstaw do uznania mordu katyńskiego za ludobójstwo".

przetłumaczony fragment Notatka Ławrientija Berii (wniosek do Politbiura z 5.03.1940 r.)

W obozach dla jeńców wojennych przetrzymywanych jest ogółem (nie licząc żołnierzy i kadry podoficerskiej) - 14 736 byłych oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, żandarmów, dozorców więziennych, osadników i agentów wywiadu - według narodowości ponad 97% Polaków.

Wśród nich jest:
Generałów, pułkowników i podpułkowników - 295
Majorów i kapitanów - 2 080
Poruczników, podporuczników i chorążych - 6 049
Oficerów i młodszych dowódców policji, straży granicznej i żandarmerii - 1 030
Szeregowych policjantów, żandarmów, dozorców więziennych i agentów wywiadu - 5 138
Urzędników, obszarników, księży i osadników [wojskowych] - 144

W więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi przetrzymywanych jest ogółem 18 632 aresztowanych (wśród nich 10 685 Polaków), w tej liczbie:
byłych oficerów - 1 207
byłych policjantów, agentów wywiadu i żandarmów - 5 141
Szpiegów i dywersantów - 347
Byłych obszarników, fabrykantów i urzędników - 465
Członków różnorakich k-r [kontrrewolucyjnych] i powstańczych organizacji i różnych k-r [kontrrewolucyjnych] elementów - 5345
Zbiegów - 6 127