Wpisy użytkownika Liga Świata z dnia 15 lutego 2012

Liczba wpisów: 2

ligaswiata
 
Komitet 300 „Sanhedrynem” Rządu Światowego. Henryk Pająk

Idąc śladem czołowych nazwisk członków Skull and Bones, Bilderberg Group, brytyjskiego Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, amerykańskiej Rady Polityki Zagranicznej, zawsze dochodzimy do Komitetu 300. I odwrotnie. Ta mafijna struktura Rządu Światowego posiada znamiona organizacji nadrzędnej nad nimi, swoistego sztabu dowodzenia, choć i w jej obrębie nie udaje się ustalić wewnętrznego jądra Rządu Świato-Lichwy.

Badacz i znawca politycznych mafii John Coleman w książce „Konspirators Hierarchy: The stroy of the COMMITTEE 300″ wydanej w USA w 1992 roku, sta­wia „Komitet 300″ na szczycie drabiny władców Globu.

Cytowany tu pisarz amerykański Texe Marrs po latach badań tajnych struktur władców świata, w książce „Cirle of Intrique” /„Krąg intrygi”/ wykazuje, że Globem rządzi tajna dziesiątka najbogatszych „faraonów” na czele z klanem Rothschildów. Nazywana jest „wewnętrznym kręgiem” /„Inner cyrcle/. To Iluminaci. Trzy stałe miejsca w tym „Biurze Politycznym” świata przypadają Rothschildom, a dwa stałe miejsca Rockefellerom. Dalej już nie wiadomo kto wchodzi w skład drugiej piątki. Wiadomo, jak terytorialnie rozkłada się ta dziesiątka: USA – dwóch; Kana­da – jeden; Francja – trzech /Rothschildów/; Austria – jeden; Hiszpania – jeden; Południowa Afryka – jeden /Mandela?/. T. Marrs w „Circle of Intriąue”, s. 15-16[1]:

Dziesiątka Iluminatów stanowiąca „wewnętrzny krąg”, są to osobnicy niezmiernie bogaci, ale ciągle chcą mieć więcej i wię­cej. „Wewnętrzny krąg” otoczony kordonami tajemnic, składa się z dziesięciu ludzi, mających ogromną władzę. Spotykają się regu­larnie przynajmniej dwa razy w roku w ściśle oddzielnych miej­scach. Ich obrady odbywają się w ściśle zamkniętych i strzeżonych pomieszczeniach; w ekskluzywnych hotelach lub w prywatnej własności swoich sługusów. Ich decyzje i programy działania trzymane w największej tajemnicy uwidaczniają się w zgubnych i bolesnych skutkach dla zwykłych obywateli. Wojny, rewolucje, odkrycia naukowe, planowane choroby, głód, nagły ekonomicz­ny rozkwit lub upadek – oto niektóre ze skutków decyzji podej­mowanych przez tajną dziesiątkę na tajnych spotkaniach. Przy­szłość Planety Ziemi i los jej sześciu miliardów mieszkańców są w mrocznych umysłach i sercach tych dziesięciu okrutnych ludzi.

Z kolei Texe Marrs, autor „Dark Majesty” /Mroczny Majestat/ wychodzi ze struktur Iluminatów i dochodzi do „Komitetu 300″, dzieląc światowe stado dra­pieżników na „Grupy”. Trzy główne to Grupa Bankowa i Grupa Finansowa oraz Grupa Tajnych Stowarzyszeń. Texe Marrs wykazuje, że Grupy Bankowa i Finan­sowa, tworzące jedną całość Globalnej Lichwy, są nadrzędne dla wszystkich pozo­stałych. Są jeszcze cztery następne, zdaniem Marrsa: Polityczna, Wywiadowcza, Oświatowa i Religijna. Całością steruje elitarna grupa przywódców z „Komitetu 300″, których trudno zaliczyć do konkretnych Grup: wszyscy tworzą wspólny or­ganizm Globalnej Władzy, Globalnego Terroru.

Grupa Bankowa i Finansowa: Marrs nazywa je „księgowymi” władców świata, a konkretnie mafii Iluminatów. Główne ich przyczółki to międzynarodowe mafie finansowe, jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy Chase Man­hattan (Rockefellerów), Międzynarodowy Bank Rozliczeniowy, Bank of America oraz nieistniejący już, upadły w wyniku gigantycznej grabieży jego funduszy Cre­dit and Commerce International – osławiony BCCI, którego upadłość badała „ko­misja” pod wodzą piszczelowca Johna Kerry. W następnej kolejności tej piramidy finansowej dyktatury stoją banki „narodowe” – banki centralne poszczególnych państw, jak np. Bank of England, Federal Reserve Bank, Bundesbank i Deutsche Bank. Poniżej tego szczebla banków największych państw świata roi się od banków „narodowych” takich państewek jak Polska. Wszystkie są już tylko z nazwy naro­dowymi: całkowicie choć zdalnie zawiadują nimi nasłańcy Iluminatów z „Komi­tetu 300″, Bilderberg Group i Banku Rezerw Federalnych, czyli z mafii światowej żydowskiej Lichwy. Kiedy polskie fundusze niszczył przez kilkanaście lat ich ży­dowski namiestnik Leszek Balcerowicz, Polakom wydawało się, że to wewnętrzna sprawa lokalnych, żydowskich okupantów Polski. Tymczasem wszyscy włącznie z Balcerowiczem i kolejnymi prezydentami oraz premierami, kolejnymi edycjami Knesejmu i rządów – byli i są jedynie żandarmami polskiej nędzy finansowej i go­spodarczej, postawionymi do nadzorowania interesów Rządu Światowego.

Grupa Wywiadowcza: ktoś może uznać, że jej struktury trudzą się wywiadem w tradycyjnym znaczeniu. To prawda, ale jest podporządkowana strategicznemu celowi: destabilizacji państw, organizowaniu chaosu gospodarczego, społecznego: do prowokowania lokalnych wojen jak ostatnio w Gruzji. Jej agentury dokonują

przewrotów w imię obrony „demokracji”, zamachy na przeciwników, zawsze do­konywane przez „nieznanych sprawców”. Brutalnym tego przykładem jest mord na prezydencie Pakistanu Bhutto. Za jego śmierć odpowiada Henry Kissinger – członek „Komitetu 300″, Bilderberg Group, CFR, Komisji Trójstronnej i wielu nieformalnych tajnych grup zarządzania ludzkością. Bhutto został zamordowany w 1970 roku przez generała Zia-Ul-Haga. Jak zeznał Bhutto w więzieniu, Kissinger przedtem groził mu: uczynię cię straszliwym przykładem dla innych, jeżeli bę­dziesz kontynuował politykę budowania swojego narodu.

Bhutto musiał zginąć, gdyż upierał się przy tym, aby jego kraj uzyskał własną energię nuklearną.

W ramach tej samej dywersji przeciwko wolnym państwom i narodom działa w strukturach wywiadowczych „Komitetu 300″ program „pomocy” dla tych samych niszczonych państw. Przykładem takiej „pomocy” jest Zimbabwe, stale wstrząsane wojnami plemiennymi, organizowanymi przez tamtejszych agentów wpływu. Gra­suje tam międzynarodowa korporacja wydobywcza LONHRO zarządzana przez Augusta Ogilvie, członka „Komitetu 300″, łotra z kręgów brytyjskiej królowej El­żbiety II. Ogilvie i jego międzynarodowa firma LONHRO żelazną łapą kontroluje zasoby naturalne tego i krajów sąsiednich w Afryce, gdy prawowici właściciele tych bogactw toną w nędzy i długach „zagranicznych” i wewnętrznych. Nieszczęściem /!/ Zimbabwe są bogate pokłady m.in. wysokiej jakości rudy chromu.

Grupa Religijna „Komitetu 300″ to siatka destrukcyjnych stowarzyszeń i licz­nych „kościołów”. Prowadzi dobrze skoordynowaną akcję niszczenia religii chrześcijańskiej. Ich strategicznym celem jest zmiksowanie wszystkich wyznań w jeden r bezwyznaniowy gniot za pomocą „ekumenizmu”, forsowanego także przez Kościół  „katolicki” za pontyfikatu Jana Pawła II i jego następcy Benedykta XVI, rozpoczęty przez Jana XXIII, kontynuowane przez żydomasona, agenta Kremla papieża Pawła VI[2].

Grupa Oświatowa: jakby wydział propagandy w wydaniu komunistycznym, tylko bardziej podstępny. Naczelną mantrą jest tu „walka o pokój”, oczywiscie światowy – „world”. Ma pod sobą ta grupa propagandowa „Komitetu 300″ takie „dywizje” tej krucjaty, jak „Planned Parenthood” /Planowanie Rodziny/, i „Fundację Sztuki”, „Fundację Nauk Humanistycznych”; „Uniwersytety Pokoju” I /Peace University/; „Planetary Citizens” /Obywatele Świata/; „Planetary Congress” Kongres Planetarny/. Przewodzi im światowa fauna antycywilizacyjna spod znaku I okultyzmu, kabały, satanizmu, niezliczonych sekt, jak np. „Światowy Goodwill” I : „Lucis Trust”. W tej antycywilizacyjnej robocie znajduje się wspomniana już „Fundacja Punkty Świetlne” założona przez prezydenta Busha seniora, skupiająca na stanowiskach dowodzenia żydomasońskich „braci” ze Skuli nad Bones.

Istnienie „Komitetu 300″ jest w Polsce „czarną magią”. Zero wiedzy o niej, o samym jej istnieniu, choć pisałem o nim już w książce „Bestie końca czasu”, /Retro 2001/.

Pierwsza wzmianka o „Komitecie 300″ ukazała się w Polsce w 1926 roku w ka­tolickim „Pro-Christo” /„Wiara i Czyn”/ w numerze 2. Okazją był przekład recen­zji książki generała hrabiego Czerep-Spirodovicha /Spirydowicza/: „The Hidden Hand” z tegoż 1926 roku, opublikowanej przez „Reuve Internationale des Societes Secretes[3].

„Komitet 300″ jest tworem brytyjskim, wyłonionym z grup Okrągłego Sto­łu założonych przez Cecila Rhodesa. Komitetowi przewodniczy kolejna królowa Elżbieta II, o czym nigdy nigdzie się nie dowiemy z żadnych mediów. Celem strategicznym tej elitarnej mafii brytyjskiej było utrwalenie wpływów Imperium Brytyjskiego. Terytorialnie odchudzona Wielka Brytania nadal steruje głównymi mackami Rządu Globalnego, głównie poprzez struktury „Komitetu 300″. Człon­kowie „Komitetu 300″ to swoisty Olimp nazywany „Olimpians” – Olimpijczycy. Ich ponadczasowy cel to już nie budowanie potęgi brytyjskiej, tylko Nowego Świa­towego Ładu – „New World Order”. Budowanie na gruzach państw narodowych, na ruinach chrześcijaństwa, zwłaszcza katolicyzmu. Dla miliardów ludzi budują „religię” synkretyczną, czyli plugawe Nic, osiągane za pomocą „ekumenizmu”.

W orbicie „Komitetu 300″ wirują niezliczone fundacje. Z najważniejszych to Czerwony Krzyż /podwójnie czerwony/, masońska młodzieżowa YMCA[4] /która we wrześniu 2008 roku papież Benedykt XVI wyróżnił w swoim wystąpieniu na audiencji generalnej w Watykanie, i jej żeński odpowiednik YWCA – „Young Wo­man Christian Association”.

Ponuro zabrzmiało nam to pozdrowienie dla YMCA wygłoszone przez pa­pieża Benedykta XVI. Program YMCA został graficznie streszczony w jego logo -  masońskim trójkącie. Kongregacja Świętego Oficjum już w 1920 roku ostrzegła młodzież przed tą kryptomasońską agenturą, polipem na ciele Kościoła Katoli­ckiego. Oświadczyła wtedy expressis verbis, iż YMCA podkopuje wiarę katolickie młodzieży /…/poza wszelkim kościołem, poza wszelkim wyznaniem[5].

W 1927 roku ukazały się w sprawie YMCA dwa listy pasterskie. Jeden au­torstwa ks. Prymasa Augusta Hlonda, arcybiskupów Rakowskiego i Sapiehy. W czerwcu 1927 roku, kiedy już po żydomasońskim puczu J. Piłsudskiego masoneria szalała bezkarnie, ponownie zareagowali przeciwko YMCA polscy bisku­pi, ostrzegając młodzież i dorosłych przed tym polipem na ciele Kościoła. O tym, te jest to organizacja ściśle masońska powołana do erozji postaw młodzieży katolickiej świadczy fakt, że w latach 1910-1918 prezesem YMCA w Rzymie był mistrz masonerii rytu szkockiego, a jeden z działaczy YMCA w Polsce jawnie działał jako mason.

Po odzyskaniu PRL przez żydomasonerię w 1990 roku, kluby YMCA rosły ak na drożdżach. W 1994 roku YMCA zorganizowała w Łodzi konkurs „Miss Nastolatek”. Pomijając oczywiste przewracanie w głowach nastolatek takimi kon­kursami trzeba przyznać, że było to wyjście polskojęzycznego YMCA z dotychcza­sowych półcieni w świat jupiterów.

W sierpniu 1995 roku post-koszerny premier Józef Oleksy spotkał się z pol­skimi katoliczkami /!/ w sprawie konferencji kobiet w Pekinie i jako jedyną organizację młodzieżową zaprosił przedstawicielki YWCA.

Kto współtworzy tę gigantyczną Ośmiornicę Ośmiornic pod nazwą „Komi­tetu 300″? Z najważniejszych to: Skuli and Bones, Bilderberg Group, Komisja Trój­stronna, Międzynarodówka Socjalistyczna /trockizm pod innym szyldem/, Mię­dzynarodowy Klub Ateistów, Masoneria Uniwersalna, Światowa Rada Kościołów, Uniwersalny Syjonizm, Rada Stosunków Międzynarodowych /CFR/, Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych i oczywiście piszczelowcy ze Skuli and Bones.

Ważną agendą „Komitetu 300″ jest Klub Rzymski powołany w 1968 roku. Był taki czas, kiedy rządy we Włoszech rozpadały się co kilka miesięcy na skutek per­manentnej destabilizacji tego kraju przez żydomasonerię. Była to robota głównie „Czarnej Szlachty” /Black Nobility/ z Wenecji i Genewy, dalej loży P-2 i Czerwo­nych Brygad jako ich zbrojnego, terrorystycznego ramienia.

Po wyborze „prawicowego” konserwatysty Reagana na prezydenta, w grudniu 1980 roku w Waszyngtonie odbyło się wspólne tajne spotkanie głównych mafiosów Klubu Rzymskiego i Międzynarodówki Socjalistycznej – dwóch agentur „Komi­tetu 300″. Chodziło o skuteczną neutralizację tej prezydentury. Reagan demonstro­wał niesubordynację filmowego kowboja, toteż nasłano na niego „niezrównowa­żonego” zamachowca. Reagan uszedł z życiem, ale „poszedł po rozum do głowy”, dał sobie założyć żydomasońskie chomąto globalnych gangsterów, a nawet wstąpić do masonerii, gdzie od razu otrzymał najwyższy trzydziesty trzeci stopień Rytu Szkockiego. Przedtem bywał gościem w „Czerwonym lesie”.

Drugim niezatapialnym globalnym terrorystą jest Zbigniew Brzeziński, czło­nek „Czarnej Szlachty”. To także nasz „pewniak” jako jeden z kilku najważniej­szych decydentów Rządu Światowego.

W tym kontekście należy postrzegać rzekomy fenomen rzekomo naszej „So­lidarności”. Coleman brutalnie zdziera z niej listek figowy, pisząc:

Większość przywódców „Solidarności” była potomkami bolszewickich Żydów z Odessy, którzy nie byli znani z niena­wiści do komunizmu[6].

Coleman jednocześnie wyjaśnia źródło globalistycznych „przepowiedni” Brzezińskiego w jego „Erze technotronicznej”. Stwierdzał, że to Klub Rzymski zlecił Brzezińskiemu napisanie tego programu podboju Eurazji posowieckiej. Brzeziński zapowiedział tam również klonowanie ludzi – rozmnażanie przy­szłych elit i zamienianie pospólstwa w rasę robotoids. Pisał to jako członek Klubu Rzymskiego podległego „Komitetowi 300″ i jak Coleman stwierdzał otwarcie – członek polskiej Black Nobility. To prawda, lecz z małą poprawką: słowo „pol­skiej” należało ująć w cudzysłów, albo zastąpić je słowem: „polskojęzycznej”.

Agenda „Komitetu 300″ – Klub Rzymski stał za 25-letnią wojną w Salwado­rze; wojną o Falklandy początkującą katastrofę gospodarczą Argentyny. Sprowo­kowali tę wojnę konkretnie dwaj członkowie „Komitetu 300″ – „lord” Carrington i Kissinger. Kongres amerykański, Senat, liczne struktury rządowe i wywiadow­cze, nie mówiąc o potężnym lobby przemysłowo-bankowo-wojskowym USA, sa nasycone agentami „Komitetu 300″. Każdy kandydat na prezydenta, poczynając od F. D. Roosevelta, był „namaszczony” przez CFR i „Komitet 300″, zarazem dzia­łał w porozumieniu z brytyjskim Instytutem Spraw Międzynarodowych, który wielu analityków uznaje za ciało w niektórych dziedzinach nawet ważniejsza od „Komitetu 300″.

Handel narkotykami jest kontrolowany od niemal stu lat przez mafiosów „Komitetu 300″. Rozpoczęła go British East India Company, kontynuował potem Duth East India Company – obydwie sterowane przez bossów „Komitetu 300′ Stali się tak zuchwali, że w 1931 roku dyrektorzy największych brytyjskich firm zostali odznaczeni nagrodą „Rees of the Realm” – w rzeczywistości za pranie brud­nych pieniędzy narkotykowych. O każdej z takich nominacji decydowała królowa brytyjska – mamusia obecnej Elżbiety II. Dla Brytyjczyków i narodów świata „me­dia” wyprodukowały sielankowy obraz monarchii brytyjskiej; złota karoca, mowa tronowa na doroczne otwarcie parlamentu, pompatyczne stroje, sympatyczny ana­chronizm rodziny królewskiej polukrowany patyną konserwatywności, niekiedy, skandalik obyczajowy, do których to skandalików już nie udało się zaliczyć zamor­dowania księżnej Diany.

W książce „Bestie końca czasu” /s.160/ wymieniam długą listę banków mię­dzynarodowych, które trudnią się praniem narko-dolarów. Za tym podłym proce­derem stoją mafiozi z „Komitetu 300″. Prezydent Bush senior należał do tej szajki

Kiedy w przepływie narkotyków na rynki Los Angeles, Nowego Jorku i Huston stanął na przeszkodzie Manuel Noriega, dyktator Panamy i wspólnik narkotyko­wych politycznych gangów, Bush otrzymał rozkaz wydania zgody na porwanie Noriegi. Coleman stwierdzał na podstawie udokumentowanych źródeł, że Bush podjął się akcji przeciwko Panamie po kilku naglących telefonach brytyjskiego ambasadora w Waszyngtonie, ale była to decyzja „Komitetu 300″ i Królewskie­go Instytutu Spraw Międzynarodowych – ambasador był tylko „telefonem”. I na­tychmiast rozpoczęła się wściekła nagonka na Panamę, konkretnie na Noriegę, sterowana przez okręt flagowy żydomediów – „New York Times”. Zapomnieli, jak całkiem niedawno Noriega był ulubieńcem Waszyngtonu /podobnie jak do pew­nego czasu Saddam Hussajn/. Często spotykał się z Williamem Caseyem, szefem CIA i George Bushem. Widywano go w Pentagonie. Atak amerykański na Panamę kosztował życie około 7000 mieszkańców tego kraiku i wielkie zniszczenia. Nigdy nie zdołano udowodnić, że Noriega trudnił się przemytem narkotyków – on zale­dwie tylko przymykał oczy na to, że Panama była kanałem przerzutowym dla gan­gów politycznych z filii „Komitetu 300″. Jego przestępstwem była próba położenia ręki na tym złotodajnym szmuglu.

„Komitet 300″ wyprodukował aferę podsłuchową „Watergate”. Ukartował to Kissinger z generałem Haigiem, członkiem loży P-2, na polecenie „Komitetu 300″. Była to największa prowokacja zmontowana przez „Komitet 300″. Postanowiono ukarać Nixona za pewne nieposłuszeństwa i przy okazji dać przestrogę przyszłym prezydentom.

To „Komitet 300″ wraz z piszczelowcami nakazał prezydentowi Rooseveltowi i całej machinie wojskowej Stanów Zjednoczonych czekać biernie na masakrę stat­ków amerykańskich przez flotyllę japońską w Pearl Harbor.

To „Komitet 300″ podejmował decyzje w sprawie wojen w Korei i Wietnamie, potem w Zatoce Perskiej. Stany Zjednoczone po drugiej wojnie światowej wywo­łały pięć krwawych wojen lokalnych, w których zginęły dziesiątki tysięcy młodych Amerykanów – tylko w Wietnamie 50000. Wszystkie te wojny na polecenie triady: „Komitet 300″, CFR, Królewski Instytut Spraw Publicznych.

Kennedy musiał zginąć na oczach przerażonego, rzekomo „wolnego” świata.

Jana Pawła I zamordowano trucizną po 33 dniach pontyfikatu, bo zabrał się do czystki wśród hierarchów Watykanu – 121 członków masonerii.

Jego następcę – Jana Pawła II czekał ten sam los, choć z innych powodów. Papież przeżył, ale od czasu zamachu był to już całkiem inny Jan Paweł II: spolegli­wy, ostentacyjnie prożydowski, promasoński, „ekumeniczny”, prounijny „więzień Watykanu”, szczególnie bezwolny w ostatnich latach jego życia.

„Komitet 300″ kończy niszczenie cywilizacji chrześcijańskiej poprzez pod­ległe mu „instytuty” i „fundacje” powołane wyłącznie do siania tej destrukcji.

Oto „Instytut Tavistock” działający przy uniwersytecie Sussex, pozostającym pod kontrolą „Komitetu 300″. Jego złym duchem /hohjuden – wpływowym Ży­dem/ jest Henry Kissinger. To właśnie „Instytut Tavistock” stworzył i wypromo­wał Beatlesów, ich destrukcyjna muzykę, o czym Coleman pisze na stronicacn 95-98 swojej książki. Tę opinię Colemana akcentuję szczególnie, aby podzieli, się z Colemanem odium dyżurnych obelg w rodzaju „ciemnogród”, „spiskowe maniactwo”, etc.

To właśnie w „Instytucie Tavistock” wyprodukowano takie pojęcia i trendy jak „future shocks’„teangers” /małolaty/, „beat generation” /pokolenie zbuntowa­ne/ i inne hasłowe toksyny, które postawiły „mur berliński” pomiędzy młodym;, a pokoleniem ich rodziców.

„Instytut Tavistock” to w istocie ośmiornica innych „instytutów” i „ośrodkow – badawczych”. Wymieńmy niektóre.

„Instytut Badań Społecznych”. Jego głównymi klientami, zwłaszcza w USA są: Fundacja Forda, Departament Obrony /raczej ataków/, Departament Sprawiedliwości /nie­sprawiedliwości.

„Instytut Przyszłości”. Jest finansowany przez Fundację Forda – agence Skull and Bones, przez CFR i „Komitet 300″. Zajmuje się futurologią wybiegającą w niektórych tematach 50 lat naprzód. Zadanie: profilować zmiany socjologiczno-ekonomiczne; tępić wszelkie odbiegające od tych planów odstępstwa o i wdrażanej „normalności” spraw i trendów dotąd uznawanych za nienormalne destrukcyjne, zdegenerowane. „Instytut Przyszłości” wdraża takie akcje, jak na­dawanie znamion „normalności” aborcji, narkotykom, antykoncepcji w szkołach, rozwodom, rejestracji broni, legalizacji homoseksualizmu, radykalnej redukcji populacji ludzkiej programowanej przez Klub Rzymski.

„Instytut Hudsona”. Wspomagał agencję NASA w programowaniu badan Kosmosu, wpływał na modę młodzieżową /jakże niewiele mającą wspólnego z ba­daniami Kosmosu/, a jego strategicznym celem było i jest budowanie struktur Rzą­du Światowego. Właściwą nazwą tego instytutu powinno być „Naukowa pralnia mózgów”. „Instytut Hudson” doradza wielu firmom, instytutom i fundacjom „Komitetu 300″ oraz takim globalnym gigantom jak: RAND, Xerox, General Electric, General Motors, IBM. Warto dodać, że większość z nich w okresach szczególne prosperity osiągała obroty większe niż Produkt Krajowy Brutto średniej wielko­ści państwo. Klientem IBM jest np. amerykańskie Ministerstwo Obrony w zakresie „kontroli zbrojeń”, czyli zakazywania zbrojeń innym państwom świata, aby USA i Wielka Brytania stały się niezagrożonym żandarmem Globu.

RAND – Korporacja Badań Rozwoju. Ściśle powiązana programowo i per­sonalnie z „Instytutem Tavistock”, najbardziej prestiżową placówką praktyczne kontroli polityki USA w każdej dziedzinie i na każdym poziomie. Gdyby USA były krajem suwerennym, taka agentura zostałaby zdelegalizowana, zniszczona natychmiast przez FBI i CIA, zakazana przez Kongres. Nieprzerwanie „analizując politykę USA, czyli apodyktycznie wyznacza jej kierunki. Inspiruje coraz to nowe programy militarne nie mające nic wspólnego z obronnością USA. Współpracuje z CIA /tym samym z Mossadem/ w nadzorowaniu przepływu narkotyków nie tylko dla miliardowych dochodów, ale degradowania umysłów i postaw młodzie­ży. O prestiżowości tej agendy Rządu Globalnego świadczą zbiorowi klienci tegoż RAND: Bank Chase Manhattan, IBM, At&T[7], Narodowa Fundacja Nauki, Par­tia Republikańska, Partia Demokratyczna, Siły Lotnicze USA.

W tej doskonale zazębiającej się maszynerii Rządu Światowego odrębne miej­sce zajmuje słynna Rada Stosunków Zagranicznych/ Council on Foreign Relations – CFR, alternatywnie nazywana Radą Polityki Międzynarodowej. Analiza macek „Komitetu 300″ nie może obyć się bez omówienia CFR, bez której cała ta globalna maszyneria okupantów Globu nie mogłaby działać sprawnie, skutecznie, bowiem CFR to po prostu władza polityczna piszczelowców nad Stanami Zjednoczonymi.

CFR jest usamodzielnionym duplikatem brytyjskiego Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, powstałym w 1921 roku. Jak zwykle akuszerem naro­dzin był klan Rockefellerów. W 1926 roku program działania CFR został zatwier­dzony przez ówczesnych przywódców organizacji – Christiana Chertera i braci Allena i Johna Dullesów – wielkiego trio amerykańskiego syjonizmu. Program ten umieścili oni w Statucie CFR, jest więc ten program nienaruszalnym credo tej mafii. Program definiował trwałe cele zagraniczne USA, popierane przez ich organ „Foreign A ffaire”. Jakże to wymowne, że CFR uwiła sobie gniazdko w po­bliżu gmachy ambasady sowieckiej i budynku ONZ w Harold Pratt House przy Park Avenue. CFR nie ma kłopotów finansowych. Wspierali ten gang klanu Ro­ckefellerów i Fordów: Fundacja Carnegie, banki Nelsona Aldricha, Chase Morgan, National City, Bank Jacob Schiff, Kuhn and Loeb i Bernard Baruch /finansjerzy rewolucji żydobolszewickiej w Rosji z 1917 roku/.

Skończenie jasną definicję Rady Polityki Zagranicznej wystawił Dan Smooth, pełnomocnik Edgara Hoovera, wtedy szefa FBI: niewidzialny rząd[8]

Ten rząd, a właściwie nadrząd jeszcze wyraziściej nazwał Walther Rathenau, w 1921 roku minister odszkodowań, w 1922 r. minister spraw zagranicznych w rządzie Wirtha w Niemczech, potentat przemysłowy oceniany wtedy na 150 mi­lionów marek w złocie. Pojawił się już w rozdziale o „I. G. Farben”:

Trzynastu ludzi znających się nawzajem, kieruje przezna­czeniem kontynentu…

Mówił o trzynastu przedstawicielach Iluminatów.

Indoktrynację CFR musieli przejść wszyscy prezydenci USA, a zwłaszcza wszyscy Sekretarze Stanu. Arthur Schlesinger – doradca Kennedyego i Johnsona tak oceniał kierunek polityki wewnętrznej CFR:

Wprowadzać socjalizm w sposób demokratyczny krok za krokiem przez cykle „New Deals”i przy pomocy skoncentrowa­nego przemysłu, jak to opisuje David Lilienthal w swojej książce „Wielki Biznes” z 1953r.

Po tym cytacie przestajemy się dziwić współpracy CIA z KGB, zapoczątkowa­nej w czasach Nikity Chruszczowa.

W rozdziale „Labirynt bez początku i końca” opisaliśmy niczym nieograni­czone panoszenie się sowieckiej agentury w życiu Stanów Zjednoczonych. Prze­staniemy się temu dziwić, jeśli dorzucimy tu kilka faktów z programu CFR, które- jednym z satelitów jest „Committee for Economic Development”, zorganizowani na wzór masonerii w koncentryczne, coraz mniejsze i ważniejsze kręgi. Niema, wszyscy z tego CED byli członkami CFR. Inna odnoga, to „American League to Limit Armaments”, programowo zwalczająca militaryzm i jego ducha, co przekła­dało się na jawną współpracę z Wietnamem w czasie, kiedy ginęły tam dziesiąt­ki tysięcy amerykańskich żołnierzy! Duszą tego „American League…” był Roger  Baldwin, członek klubów „pacyfistycznych i jawnie komunistycznych”. Sterował tą prokomunistyczną polityką przez 37 lat, aż go zastąpił P. Malin z CFR. Założycie­lami „American League…” byli sami Żydzi: Feliks Franfurter, jego kumpel Haroic Laski – syjonista, profesor Harvardu; dziennikarz Walter Lippman i pisarka Pear Buck. Organizacja osiągnęła liczbę 130 000 członków. Wreszcie komisja Izby Re­prezentantów zgłosiła sprzeciw wobec bezkarności tej komunistycznej agentury.

W dziedzinie szczególnie niepokojącej nas przyszłości naszych dzieci, wnu­ków i prawnuków, RAND jest mafią projektującą czas, kierunki i okoliczności przyszłej wojny nuklearnej. Opracowuje jej kolejne, stale modyfikowane futuro­logiczne scenariusze. RAND był w poprzednich dziesięcioleciach tak skomunizowany przez sowiecki żydobolszewizm, że ośmielił się wdrożyć prace w celu ustalenia warunków kapitulacji Stanów Zjednoczonych na rzecz ZSRR, sprawa jednak wyszła na jaw i szybko zamieciono ją pod dywan.

Pranie mózgów – kształtowanie destrukcyjnych priorytetów dla amerykańskich „tubylców” i przyzwolenia na to, co im się wciska jako „trendy”, to główne zajęcie „Instytutu Tavistock”. Czyni to na wszystkich poziomach i strukturach administra­cyjnych, naukowych, uniwersyteckich, szkolnych. Ta gigantyczna pralnia miksuje umysły ludzi wojska, służb specjalnych, ludzi biznesu, przedstawicieli religii, edu­kacji. Takimi masowymi wyżymaczami kory mózgowej tubylców są: Instytut Badan Politycznych /jego duplikat działa w Polsce po-Ludowej/, Instytut Hudson, Instytut Technologii Massachusetts, Narodowe Laboratoria Szkoleniowe, tenże RAND, In­stytut Badawczy Stanford, tzw. Szkoła Warthona na uniwersytecie w Pensylwanii

Coleman oceniał, że łączna liczba osób zatrudnionych w USA w ramach sa­mego Tawistock i jego agend spod znaku „Komitetu 300″, to armia 50 000 osób, a ich fundusze dochodzą do 10 miliardów dolarów rocznie.

Zauważmy, że ta armia bezużytecznych fantomów nie produkuje ani jed­nej pary butów, ani jednej pralki, ani jednego długopisu: armia darmozjadów na utrzymaniu amerykańskich „aborygenów”.

Odrębnym segmentem „Komitetu 300″ jest tzw. „Eagle Star” – „Orle Gwiaz­dy”/, po drugiej wojnie światowej przechrzczona na „Grupę Star”. To gigantyczny syndrom dziesiątków firm nadzorujących kluczowe dziedziny jak ubezpieczenia, bankowość /Lichwa/, nieruchomości, świat rozrywki, film, technologia włącznie z cybernetyką i komunikacją elektroniczną. Ostatnio dwie te sprzężone ze sobą jemioły na ciele świata – mafia bankowa /Lichwa/ i jej dojna krowa – Handel nieruchomościami, zafundowały Ameryce gigantyczny krach, w który Kongres pośpiesznie wtopił 700 miliardów dolarów, co nie zatrzymało tej lawiny, która już wylewa się na Europę.

Osobna wzmianka należy się tej tzw. „komunikacji elektronicznej”, a w niej pracom nad „zakolczykowaniem” ludzkości bioczipami, czyli zdalnie sterowanymi obrożami dla każdego obywatela Globu.

Jednak największa grozą wieje z gangów Światowej Lichwy, bo stanowi ona rdzeń decyzyjny Rządu Światowego. Banki to zbiorowi gangsterzy rabujący trylio­ny dolarów i innych walut obywatelom „tego świata”. Największe z nich, to Bank Anglii, Bank Rezerw Federalnych[9], Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Hong-Kong, Bank Szanghaj. Każdy z nich kontroluje tysiące po­mniejszych banków, w tym zwłaszcza polskie, już całkowicie przez nich zawłasz­czone. Banki pomniejszego sortu, ale także wielkie, to m.in. włoski Banco Com­merciale /filie w Polsce/, Banco Ambrosiano, Bank Holenderski, Bank Barclay, Bank Kolumbia /narkotyki/, Bank Ibero – Amerykański, Bank Mercantil de Mexi­co, Bank Panamy, Bank Bangkoku – Metropolitan Bank, Bank Leumi, Bank Hapo- alim, Bank Standard, Bank Genewy, Bank Islandii, Bank Szkocji, Bank Montrealu, Królewski Bank Kanady.

Wszystkie trudnią się bezkarnym praniem brudnych pieniędzy, nie tylko narkotykowych.

Republika Południowej Afryki została opanowana przez Cecila Rhodesa, członka „Komitetu 300″. Dziś nieprzebrane bogactwa diamentowo – złotonośne tego „rogu Afryki” okupują Oppenheimerowie. Coleman utrzymuje, że to klan obecnie ważniejszy nawet od Rockefellerów. Oppenheimer to także członek „Ko­mitetu 300″. Czas jakiś musiał konkurować z firmą „Połączone Pola Złota Afryki Południowej”, lecz Oppenheimer wkrótce przejął nad nią kontrolę większościo­wym pakietem akcji. Od tego czasu w jego ręce przeszły przebogate złoża złota, diamentów, platyny, tytanu, miedzi, żelaza, uranu i 52 innych metali i minerałów. Rządzi nimi Oppenheimer, członek „Komitetu 300″, a w nim nieznana profanom „Dziesiątka” „Komitetu 300″.

Na potęgę „Komitetu 300″ pracują firmy ubezpieczeniowe, m.in. we Wło­szech, jak Assicuraziono Generali w Wenecji czy Riunione Adriatica di Siura. Obie są nadzorowane przez członków „Komitetu 300″ zasiadających w ich radach nadzorczych. Do nich należy klan Giustinianich, sir Jocelyn Hambro, Umberto Ortaliani i inni przedstawiciele „Czarnej Szlachty” /Black Nobility/.

W Wielkiej Brytanii dwie największe firmy ubezpieczeniowe znajdują się pod pełną kontrolą rodziny królewskiej. Są to Eagle Star i Prudential. Eagle Star jesi jednocześnie przykrywką dla wywiadu brytyjskiego. Coleman śmiało wymienia niektórych ważniaków z MI-6, choć jest to zabronione prawem brytyjskim. Wy­mienił w swojej książce nazwiska: Hartley Shawercross, Brian Edward Mountain. Kenneth Keith, William Stephenson, William Wiseman. Każdy z nich działa w wielkich firmach i korporacjach podległych „Komitetowi 300″, takich jak: Xe­rox, ITT, IBM, RCA, CBS, BBC, Textron Bendig /zob. rozdział o IG Farben Petroleum, Kuhn Loeb, General Electric.

Znajdują się na tej liście czołowe agencje prasowe i telewizyjne. To dzięki ta­kim jak one, John Rockefeller mógł powiedzieć na posiedzeniu Bilderberg Group, że główne media światowe nie przeszkadzają im w spiskowaniu przeciwko wol­nym narodom świata.

Słynny Wall Street sterowany przez „Komitet 300″, jest kontrolowany przez Bank Anglii, wykonawcę dyrektyw „Dziesiątki” z „Komitetu 300″. Bank Anglii przekazuje polecenia giełdowe /kursy/ na Wall Street poprzez grupę bankową Mor­gana, następnie są one wprowadzane na giełdę przez domy maklerskie. W istocie to nie Wall Street jest centrum giełdowym świata, tylko londyńska City, o które piszę w innym miejscu tej książki.

Powróćmy jeszcze do medialnych „rozpylaczy” wiadomości, takich jak NBC ABC, CBS: wszystkie są zdominowane przez wywiad brytyjski, ten jest „zbrojnym ramieniem” wywiadowczym dla „Komitetu 300″, a dopiero w następnej kolejność: oficjalną agendą wywiadowczą Wielkiej Brytanii. Trzy wymienione sieci radio – telewizyjne są nieformalnymi filiami Radio Corporation of America – RCA.

Korona brytyjska całkowicie rządzi Kanadą – niedawną formalną kolonia brytyjską. Głównymi plenipotentami rodziny królewskiej czyli „Komitetu 300″ są tam mafiozi z żydowskiego klanu Bronfmanów. Formalną własnością Bronfmanów jest holding Trizec, a tak naprawdę, jest to własność Królowej. Mafia Bronf­manów całkowicie zawiaduje handlem opium z Południowo – Wschodniej Azji.

W Kanadzie istnieje duplikat Brytyjskiego Instytutu Spraw Międzynarodo­wych – CIIA. Kieruje on całością polityki finansowej, międzynarodowej, gospo­darczej Kanady. Kolejne rządy i kolejni premierzy to tylko zawiadowcy tej kryp­to – kolonii brytyjskiej. Kanadyjski RIIA powstał w 1925 roku i od tego czasu jego członkowie są nieprzerwanie Sekretarzami Stanu w Kanadzie. CIIA jest powiązane z „instytutem” RAND od czasu, gdy po drugiej wojnie światowej członek „Komite­tu 300″ – Kenneth Strong stał się jego nadzorcą jako zwierzchnik MI-6. Strong to globalny mafiozów jaskiniowców, równy wpływom Kissingerowi, tylko „utajniaczony”. W latach 80. tkwił w zarządach najpotężniejszych pralni narkodolarów jak Bank Szanghaj, Bank Nowej Szkocji.

Szkoleniowym przykładem finansowego podboju wielkiego bogatego pań­stwa jest los Kanady, która powstała w 1876 roku w ramach unii czterech prowin­cji: Ontario, Quebec, Nowy Brunszwik i Nowa Szkocja. Dług tego państwa wynosił -.•/tedy 93 miliony dolarów. Taki dług utrzymywał się, nieznacznie wzrastając, do czasów pierwszej wojny światowej. Wzrósł z 483 milionów dolarów okresu wojny, do trzech miliardów dolarów w 1920 roku, a więc po dwóch latach od czasu za­kończenia wojny. Drugi skok nastąpił w okresie drugiej wojny światowej, co jest „.vystarczającym dowodem na to, że najlepszym sposobem zadłużania państw jest wojna, a zarazem gigantycznych zysków przemysłu wojennego i gangów bankowych. W 1924 roku dług Kanady wynosił cztery miliardy dolarów, ale już w 1947 roku wzrósł do 13 miliardów. Potem Kanada powoli niwelowała ten dłużniczy ko­min. I oto dług dostał kosmicznego przyspieszenia: od 1975 roku – kiedy dług wynosił 24 miliardy – jedenaście lat później /1986/ zamknął się kwotą 224 mi­liardów. W okresie tym Kanada nie prowadziła wojen. Skąd więc wzięto niemal dziesięciokrotne zwiększenie zadłużenia? Co więcej – w 1995 roku dług wyniósł xl 500 miliardów dolarów.

Po pierwsze – gangi bankowe systematycznie zwiększały procenty od poży­czek. Początkowo wynosił on 6 procent, podczas gdy w 1981 roku doszedł do 20 procent – wskaźnik tempa wzrostu zachłanności i poczucia bezkarności przestęp­czych gangów.

W raporcie z listopada 1993 roku Kanadyjski Audytor Generalny ustalił, że z sumy 423 miliardów długu narosłego od czasów Konfederacji do 1992 roku, tyl­ko 37 miliardów zostało przeznaczonych na wydatki socjalne. Pozostałe 386 mi­liardów poszło na pokrycie kosztów pożyczki tych 37 miliardów; koszty procentów oraz procentów od procentów, czyli tzw. „procent dodany”. Inaczej mówiąc -91 procent długu to koszty odsetek, czyli haracz dla gangów bankowych. Na faktyczne dobra Kanada wydała z tego zaledwie 8,75 procenta długu.[10]

Nie lepiej a nawet gorzej obeszło się imadło Lichwy z finansami Stanów Zjed­noczonych. To analogia z Kanadą, tylko liczby są dziesięciokrotnie większe[11]. I ta sama prawidłowość w skokach zadłużenia – zawsze w czasie wojen i tuż po nich. W czasie wojny secesyjnej 71861-65/ i drugiej wojny światowej dług wynoszący

w 1916 roku 1,2 miliarda dolarów, powiększył się do 19 miliardów w 1919 ro czyli w ciągu zaledwie trzech lat.

Od 1939 do 1945 roku wzrósł z 40 miliardów do 258 mld. Od 1975 do 1986 z 533 mld do 2125 mld, czyli ponad 2,1 biliona USD. W październiku 2008 dług federalny osiągnął kwotę ośmiu bilionów USD, co daje 26 672 dolary na „głowę obywatela. W roku obrachunkowym 2004 koszty odsetek od długu federalnego wyniosły 321 miliardów dolarów: powtórz my – koszty odsetek! W 2006 roku całko­wity dług – stanowy, korporacyjny wyniósł 41 bilionów, a teraz /2008/ jest już w ogo­lę nieobliczalny z powodu kosztów wojny w Afganistanie, Iraku a zwłaszcza z powodu krachu dolara, czyli świadomie zaaranżo­wanego kryzysu finansowego[12]

Jeżeli państwa są straszliwie zadłużone i pętla wciąż się zaciska, to tuczą się wielkie korporacje bankowej Lichwy. Jeżeli państwo czy obywatel jest zadłużony, to jest zadłużony u kogoś – a tym kimś są banki, które udzieliły im pożyczek. Jeżeli koszty samych odsetek od długu federalnego wyniosły 31 miliardów USD, to taką właśnie sumą zastały utuczone konta gangów lichwiarskich, na czele z osławionym Funduszem Rezerw Federalnych. Nikt też o zdrowych zmysłacn czyli o zdrowym instynkcie samozachowawczym nie zaproponuje w Kongresie czy Sądzie Najwyższym postawić przed sądem, a juz najlepiej to od razu przed plutonem egzekucyjnym szefów FED, dyrektorów największych gangów finansowych zwanych bankami: osławionego szefa FED A. Greenspanu jego obecnego następcę Bena /Beniamin.- Bernanke. Jesienią 2008, w okresie lawiny upadłościowej rekinów bankowych, wywiadów udzielał na lewo i prawo Peter Kenen, wieloletni doradca amerykańskiej Rezerwy Federalnej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, były doradca prezydenta Johna Kennedyego, zatem doradza już od prawie pół wieku. Z jakim skutkiem – widzimy to w skali kryzysu finansów amerykańskich.

W kontekście „Komitetu 300″ nie wolno nam nie wspomnieć o ISS – Institute for Strategie Studies1. To rozpylacz tzw. czarnej propagandy wychodzącej z agend „Instytutu Tavistock”. Jego ojcem chrzestnym jest „Komitet 300″. ISS zajmuje się „formowaniem”, czyli produkcją opinii publicznej. Ma do dyspozycji tysiące moralnie sprostytuowanych dziennikarzy, wydawców, prezenterów, komentatorów, „ekspertów”, etc.

W 1983 roku Światowa Lichwa zaplanowała w Williamsburgu / Wirginia/, strategię przygotowania USA na całkowitą dezintegrację systemu bankowego tego kraju2. Cel – przyspieszenie kontroli Międzynarodowego Funduszu Walutowego nad systemem monetarnym USA w ramach globalnej unifikacji funduszów świata. Pomysł wyszedł z „Komitetu 300″, podjęty na posiedzeniu tego gangu w parku Dichtley w Londynie. Z racji miejsca tej narady cały pomysł opatrzono kryptonimem „Grupa Dichtley”. Przedstawiciele spiskowców spotkali się w Waszyngtonie w dniach 10-11 stycznia 1982 roku i radzili, jak dokonać kolejnego – po Rezerwie Federalnej z 1913 roku – zamachu na finanse USA. Tym samym ewidentnie naruszyli tzw. Ustawy Hermana i Claytona mówiące o spiskowaniu przeciwko USA, ale prokuratura generalna znając tę schadzkę i jej cel, pozostała bierna. Nikt w „amerykańskim” Departamencie /nie-/Sprawiedliwości nie miał odwagi wystąpić przeciwko „Komitetowi 300″, przeciwko Olimpians. Plan zamachu na finanse USA, wyjęcia go spod kontroli FED, a raczej podzielenia się tym łupem z gangiem FED, opracował członek „Komitetu 300″ Żyd Harold Lever, wpływowy syjonista powiązany z brytyjską rodziną królewską. Był on wtedy dyrektorem gigantycznego konsorcjum firm spiętych wspólną nazwą Unilever, podległego – jakże by inaczej – „Komitetowi 300″. Plan wykraczał jego zasięgiem poza zamach na finanse USA, zmierzał bowiem do opanowania wszystkich banków narodowych świata przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Plan został zrealizowany „bezszelestnie”, w ciągu 20 lat. Dziś nawet mafijny FED nie jest suwerennym właścicielem finansów USA. To już mafia światowa, dlatego mówiąc obecnie o Rządzie Światowym powinniśmy wymieniać tylko dwa adekwatne słowa: Światowa Lichwa.

Dobrze się stało, że kryzys spowodowany przez pazerną bezlitosną Wielką Lichwę przypadł na końcową fazę powstawania tej książki. Otrzymaliśmy znakomity materiał dowodowy na to wszystko, co w tej książce pisałem na dystansie do pierwszych Rothschildów oraz ich „Czerwonych Szyldów”, po „Czerwony Las” Bohemian, po drodze mijając czerwony żydobolszewizm, aż po aktualnie że najważniejsi gracze z Bilderberg Group, Rezerwy Federalnej i piszczelowcy, są członkami „Komitetu 300″ i odwrotnie. Z najgłośniejszych postaci świata polityki i biznesu członkami Komitetu byli lub są: Dean Acheson, G. Astor John ” G. Agnelli, Arthur Balfour3, Bundy4, Zbigniew Brzeziński, George Bush – senior. „Lord” Carrington, Chamberlain, Churchill, Coudenhove-Calergi, Alain Giinz- berg, Du Pont z rodziny lluminatów, George Lloyd, Gladstone, Haig, Harrimann. Królowa Elżbieta II, Królowa Juliana, księżna Beatrix, Hohenzoller, House /Mandel/, A. Huxley /pisarz futurysta/, Kissinger, Walter Lippman, Harold McMilar.. Lord Milner, Françoise Mitterand, Jean Monnet, John Morgan, Norman Montague, Olaf Palme /zamordowany/, Palmerston, książę Filip, książę Radziwiłł, książę Rainier, Józef Retinger, Cecil Rhodes, David Rockefeller, Edmond Rothschild Lord Russell, Bertrand Russell, George Schultz, Keneth Strong, Vanderbilt, Cyru; Vance, Otto Habsburg, Max von Thum and Taxis, Peter Wallenberg, S.C. Warbure Caspar Weinberger, Chaim Weizman5 H.G. Wells /pisarz New Age/6 William Wiseman, Young.

Wymienione nazwiska znajdują się na liście 300 członków „Komitetu 300″ zamieszczonej przez J. Colemana w jego „Conspirators Hierarchy: The Story of the Committee 300″. Wielu z nich /jeśli żyją/ jest członkami Bilderberg Group, podobnie jak piszczelowcami, ale gang zwany „Komitetem 300″ jest z całą pewnoście ogniwem bardziej decyzyjnym niż „Bild-teriery”. To z „Komitetu 300″, z jego nieznanej z nazwisk wąskiej dziesięcioosobowej „Rady Mędrców” wychodzą decyzje w randze bezwzględnych poleceń. Wnoszą je na posiedzenia mafii Bilderberg Group jej członkowie będący członkami „Komitetu 300″. W ten prosty organizacyjnie sposób obydwie globalne ośmiornice są nierozdzielne, różnią się od siebie tylko nazwami mylącymi profanów, nawet dociekliwych analityków i tropicieli.

Członkiem Bilderberg Group, „Komitetu 300″ i „Skuli and Bones” jest George Bush – senior, zatem na przykładzie tej jednej postaci mamy potwierdzenia mafijnej tożsamości tych trzech segmentów Rządu Światowego. Ogromna większość z nich ma pochodzenie żydowskie i ten fakt jest kolejną prawidłowością rozpoznawczą i dowodem, że całością dowodzą syjonistyczni rasiści, a wiemy, że ter. zwrot: „światem rządzą Żydzi” jest zaciekle, metodycznie, konsekwentnie zwalczany, wyszydzany przez ich sługusów z mediów, publikacji książkowych, z wysokich funkcji politycznych i administracyjnych przyznanych im przez władców Globu.

Trzy pokolenia gangsterów z „Komitetu 300″, „Bilderberg Group” oraz „Skull and Bones” są sprawcami wszystkich nieszczęść ludzkości XX wieku: wojen światowych, wojen lokalnych, wojen plemiennych, puczów, rewolucji komunistycznych i wszelkich niedawnych „transformacji” ustrojowo-terytorialnych. Oni niszczą chrześcijaństwo, oni dokonują zagłady Kościoła Katolickiego, oni poprzez swoich sługusów „wywieźli Boga na taczkach z chrześcijańskich świątyń”.7 Oni kazali promować homoseksualizm, oni są sprawcami wyniszczania ludności Afryki za pomocą wirusa HIV wszczepionego czarnym po drugiej wojnie pod pretekstem szczepień przeciwko ospie.8 Oni kazali armii swoich wysoko postawionych agentów wpływu forsować rozszalały feminizm – „emancypację kobiet”, ich wolność do rządzenia swoim brzuchem, czyli prawo do aborcji. Oni kazali antagonizować męża z żoną, dzieci z rodzicami, nauczycieli z dziećmi i odwrotnie. Oni zniszczyli etos nauczania dziejów historii narodów, ograniczając je do bełkotliwych mantr o równości, wolności, demokracji, „prawach człowieka”. Oni są twórcami Unii Europejskiej. Oni założyli Żydo-bolszewię Sowiecką i oni ją rozwiązali, gdy przestała być im potrzebna. Oni wywołali obydwie wojny światowe, a po wojnie wywołali lub prowokowali około 50 wojen lokalnych. Oni kazali zburzyć wieże WTC dla pretekstu do najazdów na kraje roponośne. Oni okrążają resztki Rosji po-bolszewickiej szerokim półkolem od Estonii, Łotwy, Litwy, Polski, Ukrainy, Turcji i teraz Gruzji, aby zdominować ten wielki kraj posiadający zasoby ropy, gazu, minerałów.

Profesor Carroll Quigley był wykładowcą Billa Clintona na Uniwersytecie Georgetown. „Wiluś” Clinton publicznie, już jako prezydent złożył hołd swojemu preceptorowi. Jaka szkoda, że Wiluś nie czytał jego późniejszych książek! Profesor Quigley jest m.in. autorem słynnej książki, dzieła jego życia pt. „Tragedy and Hopy” /Tragedia i nadzieja/ opublikowanej w 1966 roku. Książka ta jest rozbiorem anatomicznym mafii rządzącej Globem:

Istnieje, istniała przez pokolenia międzynarodowa siatka, która działa do pewnego stopnia, jak sądzą prawicowi radykałowie, tak jak działają komuniści. Faktycznie siatka ta, którą możemy utożsamiać z Grupami Okrągłego Stołu9, nie jest przeciwna współpracy z komunistami lub jakimikolwiek innymi grupami i często to czyni. Wiem o działaniach tej siatki, ponieważ studiowałem je przez dwadzieścia lat, a przez dwa lata, na początku lat 60. zezwolono mi na badanie jej dokumentów i tajnych akt. Nie mam do niej ani do większości jej celów niechęci /?!- H.P./ byłem przez długi okres mojego życia blisko niej i wielu jej Instrumentów. Sprzeciwiałem się, w przeszłości jak i obecnie, kilku jej liniom postępowania, ale zasadnicza moja różnica w opinii na jej temat dotyczy tego, że chce ona pozostawać nieznana/…/.

Nie jest jednak największym grzechem tych bestii spiskowe utajnianie, tylko, spiskowanie przeciwko ludzkości, budowanie globalnego zniewolenia.

Tradycja tej zabójczej dla wolności narodów unifikacji świata jest bardzo głęboka. Pisał o „konieczności” takiej unifikacji już najwybitniejszy mason XVII wieku Saint Martin w książce „O błędach i prawdzie…”. Jak już wiemy, nieformalny rząd globalny ukonstytuował się jako pasożyt na finansach Stanów Zjednoczonych, w postaci amerykańskiego Banku Rezerw Federalnych, ale poprzedził to ich zwycięstwo szereg podstępnych działań z drugiej połowy XIX wieku i pierwszej dekady XX. Jednym z pierwszych formalnych ich sukcesów było postulowanie w 1899 roku na zjeździe masońskim w Hadze, powołania sądu międzynarodowego. Co być może dziwne dla wielu, pomysłodawcą stał się car Mikołaj II, zainspirowanv przez masonerię10. Sąd międzynarodowy miał głównie zapobiegać wojnom, ale stało się wprost przeciwnie – 15 lat później wybucha pierwsza wojna światowa inspirowana przez masonerię- posługaczkę Wielkiej Lichwy, co dało początek zagłady Rosji carskiej i dynastii Romanowów.

O potrzebie stworzenia jednego państwa europejskiego pisał już w XVIII wieku J. J. Rousseau. W 1815 roku mason – tzw. socjalista utopijny Saint Simon krzątał się podczas obrad Kongresu Wiedeńskiego wręczając każdemu uczestników: projekt federacji europejskiej ze wspólnym parlamentem. Od 1833 roku o federację europejską zabiegał słynny żydomason Giuseppe Mazzini, spadkobierca Weishaupta, założyciela loży Iluminatów. W 1847 roku kongres masoński w Strassburgu rozważał potrzebę powołania „Zjednoczonych Państw Europejskich”, a we francuskim parlamencie projekt powołania takiego europejskiego państwa postawił formalnie mason – pisarz Wiktor Hugo.

W 1867 roku masoneria powołała „Międzynarodową Wspólnotę Pokoju i Wolności”. Na jej pierwszym zjeździe wybitny mason G. Garibaldi i pozostali uczestnicy opracowali projekt „Zjednoczonych Państw Europejskich”. Kiedy masoni zlikwidowali państwo papieskie, w 1870 roku w wolnomularskim piśmie „La Siecle”, upadek państwa papieskiego uzasadniali jako zniesienie głównej przeszkody w powołaniu „Zjednoczonego Państwa Europejskiego”, oczywiście republikańskiego. Idea nabiera kształtów i prawa do istnienia, gdy w 1884 roku almanach masoński w Lipsku bardzo pozytywniej pisze o pomyśle powołania „Zjednoczonego Państwa Europejskiego”.

W 1904 roku masońskie pismo „L ‘Acacia” /„Akacja” – akacja jest kultowym drzewem masonerii/ publikuje artykuł o polityce równowagi sił, którą można osiągnąć tylko w ramach Zjednoczonych Państw Europejskich. W 1917 roku taki postulat wysuwa konwent masonów francuskich w Paryżu, a dziesięć lat później /1927/ europejski konwent lóż masońskich ogłasza, że należy forsować ideę Zjednoczonych Państw Europejskich jako – uwaga – pierwszy krok do powstania Zjednoczonych Państw Świata! Tę ideę forsuje słynny mason – Coudenhove-Calergi – twórca tzw. „Pan-Europy”. Popierają go tacy giganci masonerii, jak Herriot, Briand, w USA Warburg, który powołał tam komitet pomocy dla tej idei. Przypomnijmy, że mieszaniec żydo-japońsko-niemiecki Coudenhove-Calergi postulował, aby na czele Pan-Europy stanęli Żydzi jako rasa wyższa, „szlachecka”. W 1929 roku Konwent Wielkiego Wschodu Francji przyznał się do autorstwa pomysłu miksowania narodów świata z Żydami jako ich przywódcami. Popierał to miksowanie narodów amerykański prezydent mason – Truman. W 1946 roku podjął ten pomysł mason W. Churchill. Dwa lata później masoneria postawiła Churchilla na czele ruchu zjednoczeniowego Europy – tak oto dochodzimy do Józefa Retingera i do Grupy Bilderberg, a nieco przedtem do „świętego” Roberta Schumanna , którego zachęcił do realizacji tej idei amerykański minister spraw zagranicznych, mason Dean Acheson.

Gdy dodamy, że tenże Dean Acheson był członkiem „Komitetu 300″, to jesteśmy już „w domu”.

Aby nie powtarzać się w kontekście roli Roberta Schumanna, „ojca założyciela” Europy zjednoczonej przypomnijmy, że projekt takiej Europy opracował wybitny żydomason Jean Monnet: to on zaproponował stworzenie ponadnarodowej Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali – nie Schumann tylko właśnie Jean Monnet. To Monnet, już działając ręka w rękę z prosowieckim Retingerem i spółką, powołał „Czynny Komitet do spraw Zjednoczonych Stanów Europejskich”, ale tego już nie ogłoszono publicznie. Jego inicjatywę poparli naiwnie /a może nie naiwnie! niektórzy politycy katoliccy na czele z Schumannem, i dlatego obecnie pacyfikuje się eurosceptyków rzekomym katolickim rodowodem Unii Europejskiej.

Razem z „konsolidacją” Europy, konsolidowała się masoneria europejska. Powołano Europejską Konferencję Masońską, włącznie z lożami tureckimi, bo przecież Turcja to przyczółek NATO przeciwko Rosji. Powołano to masońskie „europejskie” ciało w trakcie przygotowań do międzynarodowego sympozjum pod hasłem: „Społeczne prawo obywatela Europy”, które obradowało w dniach 12-13 czerwca 1992 roku w Strasburgu pod patronatem Catheriny Lalumier11 – sekretarza generalnego Rady Europy. Owocem obrad było powstanie tzw. „Europejskiej Umowy Masońskiej”!

Członkiem „Komitetu 300″ jest polski Żyd Zbigniew Brzeziński, doradca kilku amerykańskich prezydentów i Rockefellera, z którym Brzeziński współtworzył „Komisję Trójstronną” – Trilateral Commission. Wspomniana jego książka „Era Technotroniczna” to nic innego, jak projekcja programu „Komitetu 300″ na rzecz dominacji światowej. Zbigniew Brzeziński to czołowy żydomason świata, niewątpliwy członek niewidzialnej „Rady Mędrców”. To członek „Czarnej Szlachty” – tzw. „Black Nobility” z filiami w Wenecji i Genewie, elitarnej żydomasoneri: powołanej do niszczenia Kościoła katolickiego m.in. w Polsce w okresie rządów sowieckich.

Ich potęga wynika z personalnej kontroli głównych banków świata, zwłaszcza Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W tych bankach znajdują się fundusze ponad 180 krajów świata skupionych w ONZ.

Podlega im wiele ośrodków badawczych; społecznych, medycznych, technologicznych, etc. Sterują rzeszą około 1500 tzw. inżynierów społecznych urabiających poglądy miliardów obywateli Ziemi. W ich władaniu są wszystkie największe korporacje medialne w USA i na świecie. Posiadają wszystkie ważniejsze raporty byłego KGB i obecnych służb specjalnych Rosji, Stanów Zjednoczonych /CIA FBI/ Interpolu, Mossadu.

Dysponują podsłuchami z supernowoczesnych stacji przechwytujących billingi rozmów. Oni kontrolują personalnie i elektronicznie wszystkie systemy bankowe krajów świata. Mianują i kontrolują wszystkich czołowych urzędników rządowych, prezydentów, premierów. Decydują o ich preferencjach wewnętrznych i zewnętrznych. Czynią to poprzez CIA, FBI, Mossad, tzw. „Instytutu Tavistock” – filię Klubu Rzymskiego. „Promieniują” na świat poprzez lluminatów, Rothschildów Rockefellerów, „Bild-terierów”, piszczelowców.

W „Komitecie 300″ znajdują się przedstawiciele rodzin oligarchicznych na czele z rodzinami lluminatów, Przeważnie są oni „chrześcijanami”, w gruncie rzeczy gardzą chrześcijaństwem i go zwalczają. Ich strategicznym celem jest ograniczenie populacji wszystkich narodów, likwidacja przemysłu do rozmiarów niezbędnych.

Światowy handel narkotykami znajduje się pod kontrolą Żydów, zwłaszcza izraelskich. Dotyczy to jednego z najbardziej niebezpiecznych narkotyków – tzw. ecstazy. W USA jego spożycie przez młodzież wzrosło o 70 proc. w ostatnich dwóch latach! Skąd pochodzą te narkotyki? Dlaczego taka ich ekspansja? Sporo z tych pytań wyjaśnia izraelskie pismo „Moment” założone niegdyś przez Elie Wiesela kontynującego przedwojenne warszawskie pismo „Der Moment”.

W wydaniu z sierpnia 2002 roku12 „Moment” pisał:

Izraelczycy jako kurierów wykorzystują głównie Izraelczyków. Jeden z ostatnio aresztowanych przywódców narkotykowej siatki wykorzystywał do przemycania Ecstazy młodych ortodoksyjnych Żydów z Nowego Jorku, którzy biorą przeciętnie 30-45 tysięcy pastylek Ecstazy przy każdej podróży do Nowego Jorku, przewożąc w odwrotną stronę nawet i 300 tysięcy dolarów w gotowce/…/ Przemytnicy rekrutują się z ortodoksyjnych społeczności w Williamsburgu, Brooklynu, Monsey /stan Nowy Jork/.

Jaskiniowców żydowskich nie interesuje fakt, że deprawują młodzież także izraelską. Obecnie – jak pisał „Moment” piórem Samuela Katza: „Izrael posiada całkowity monopol światowy na handel ecstazą. Narkotyk ten wraz z marichuaną, haszyszem, heroiną i kokainą jest spożywany w wielkich ilościach w Izraelu, gdzie żyje już 300 00 narkomanów”. W poprzednich fragmentach tego rozdziału powołaliśmy się na ustalenia Colemana o tym, że handlem narkotykami rządzą elity z „Komitetu 300″, piszczelowców, „Bild-terierów”, a tymczasem izraelskie pismo „Moment” ogłasza, że narko-biznes znajduje się w rękach izraelskich. Nie ma w tym sprzeczności. Wystarczy wiedzieć, że Żydzi poprzez Światową Lichwę przenikają wszędzie niczym fale radaru.

Amerykański Departament Stanu już w 1998 roku oceniał Izrael jako:

Nie tylko kraj, w którym spożywa się narkotyki, ale – tak jak Kolumbia, Tajlandia i Pakistan – jako kraj o wielkiej sile w narkotykowym handlu. Powołując się na policję holenderską w Antwerpii, „Moment” stwierdzał, że Izraelczycy posiadają od lat zorganizowane sieci przesyłowe, przesyłają skradzione diamenty przez Brukselę i Amsterdam do różnych punktów na całym świecie. Przedstawiciele władz amerykańskich, holenderskich i belgijskich oraz amerykańscy funkcjonariusze biura narkotykowego DBA działający w Europie zgodnie stwierdzają, że izraelscy dystrybutorzy stworzyli rynek narkotyków i tworzyli zapotrzebowanie na narkotyki w Europie i na świecie./…/ Poprzez istniejącą siec przemytniczą Izraelczycy zalali łatwo rynek (europejski, izraelski i amerykański).

No cóż – życzymy powodzenia! Dzwońcie do piszczelowców i do „Bild-terierów”. Tam wiedzą znacznie więcej o tym procederze!

„Czarna Szlachta” kontroluje Organizację Narodów Zjednoczonych – ani jeden jej ważniejszy funkcjonariusz nie może pochodzić z niekontrolowanego przez nich wyboru.

Jak już wiemy, teren pod gmach ONZ podarował John Rockefeller. Robi ” Muller, czołowy globalista - były asystent Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych, okultysta, jeden z najbardziej wpływowych spiskowców na świecie, raz bez poczucia pychy wyjawił kultową rolę tej a nie innej lokalizacji gmachu ONZ

/…/ ONZ mieści się na kawałku ziemi, którą Indianie Manhattanu nazywali „Żółwią Zatoką”. Ich legenda mówiła, że potoki krwi wsiąkną w tę ziemię, ale miał nadejść taki czas, kiedy wiele plemion miało się tam spotkać, aby uczynić pokój. Tak się składa, że przez wiele lat stały tam rzeźnie Manhattanu i potoki krwi setek tysięcy zwierząt wsiąkły w tę ziemię. Kiedy John Rockefeller kupił tę ziemie, kazał zniszczyć te rzeźnie i ofiarował te grunty ONZ; ziemię, gdzie miało się spotykać wiele różnych plemion. Można by również dodać, że ONZ zrodziło się z krwi 30 milionów ludzi, którzy zginęli w drugiej wojnie światowej. W ONZ można dostrzec te wibracje Ziemi/…/ W istocie ONZ jest dla świata Domem Nadziei13.

Panie Muller. Nie! My dziękujemy za ten rodzaj Krwawej Nadziei!

Nie uszczęśliwiajcie miliardów istnień ludzkich tym rodzajem „nadziei”!

Obecna ekspansja jaskiniowców idzie równolegle z „wojną z terroryzmem” krucjatą na rzecz zjednoczenia całej Ameryki Północnej. Północny kontynent przekształcają w jedno gigantyczne imperium, składające się z obszarów obecnych Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady. Ma się to nazywać „Unią Północno -Amerykańską”, a w propagandowym slangu „Partnerstwem Bezpieczeństw i Dobrobytu”. Najważniejsze jest „Bezpieczeństwo”, bo każda unifikacja terytorial na odbywa się pod takim właśnie pretekstem.

Realizacja Unii Północno – Amerykańskiej będzie tylko oficjalnym potwierdzeniem okupacji Meksyku i Kanady przez Wielką Lichwę spod znaku Rzadu Światowego. Meksyk dusi się w nędzy i bezrobociu – już teraz w USA mieszka około 15 milionów uciekinierów z Meksyku. O zniewoleniu Kanady przez USA świadczą dwa fakty: Kanada nie produkuje ani jednego typu samochodu osobowego, wszystko co tam porusza się po szosach, ma rodowód amerykański, japoński, ale nie kanadyjski. Jeszcze bardziej przygnębiającym przykładem zniewolenia tego obszarowo wielkiego kraju są dzieje kanadyjskiego samolotu ponad- dźwiękowego Arrow, wtedy najlepszej na świecie tego typu konstrukcji. Zmontowano go w 1957 roku, a pierwszy lot na Kanadyjski Avro Arrow CF-105, 1957 rok.    tym samolocie odbył polski pi lot z drugiej wojny światowej Janusz Żurakowski. Natychmiast zaczął wokół tej konstrukcji węszyć wywiad sowiecki, ale dyktat amerykański przeważył. Amerykanie pilnie śledzili rozwój tego samolotu, pozwalali na to aż do momentu, gdy Arrow pilotowany przez J. Żurakowskiego wystartował do lotu próbnego 25 marca 1958 roku. Nakazano Kanadzie wycofanie się z produkcji Arrow, a kilka samolotów już gotowych porozbijano młotami w fabryce. Po 25 latach od tego gwałtu na rzekomo suwerennym północnym sąsiedzie odtajniono dokumenty, które przytacza Palmiro Campagna, pracownik Departamentu Obrony w Ottawie w książce „Storms of Controversy”. Okazuje się, że „Amerykanie” nakazali zniszczyć samoloty i całą fabrykę po to, aby wcisnąć Kanadzie do niczego jej niepotrzebne rakiety „Bomarc” i zdezelowane przestarzałe myśliwce „Woodoo”, które miały się do Arrow tak jak nasz .,maluch” do Mercedesa. Do złudzenia przypomina to wciśnięte Polsce pół wieku później rozpadające się rupiecie pod nazwą „F-16″, za które zapłaciliśmy kilka miliardów dolarów i które ciągle stoją w hangarach, stale się psując. W lutym 1959 roku pierwszy Arrow został pocięty na kawałki, a jego dokumentacja techniczna zniszczona tak dokładnie, że żaden ślad po niej nie został! Kanada następnie zakupiła 64 myśliwce „Woodoo” za 260 milionów dolarów, rakiety „Bomarc” za 200 mln dolarów Arrow budził powszechny zachwyt swoimi osiągami: NATO : Związek Sowiecki usiłowały przez 25 lat zbudować myśliwiec tej klasy i dopiero w 1983 roku sowiecki Mig-31 dorównał konstrukcji kanadyjskiej. O tym skandalu okazało się już wiele książek i filmów. W jednym z takich filmów wypowiadają się fachowcy kanadyjscy i zwykli obywatele – zgodnie dawali wyraz swojemu oburzeniu, przerażeniu dyktatem „amerykańskim”.

W ciągu następnych 50 lat ten dyktat przeszedł w formę zdalnej okupacji Kanady przez Stany Zjednoczone.

Unię Północno-Amerykańską majstrowali przez kilka lat bez rozgłosu i dopiero w XXI wieku odkryli karty. Ma to być imperialny mix na wzór wcześniejszego tworu Jaskiniowców – Unii Europejskiej. Odrębność unii Północno -Amerykańskiej tkwi w dwóch elementach: gigantycznych przestrzeniach i łączeniu tylko trzech państw o takich właśnie gigantycznych obszarach. Podstawowym elementem tego monstrum infrastruktury będą cztery autostrady, które połączą te trzy państwa. Najdłuższa pobiegnie od Zatoki Meksykańskiej zachodnim wybrzeżem Meksyku i Stanów Zjednoczonych do północno-zachodnich kresów Kanady Dwie pozostałe wbiją się w środek USA, następna połączy Wschodnie Wybrzeże z Zatoką Meksykańską.

Przeciwko tej w istocie kasacji Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady oficjalnie protestują patrioci amerykańscy z trzynastu stanów. Są to:

Arizona, Illinois, Missouri, Georgia, Montana, Oklahoma, Południowa Karolina Południowa Dakota, Tennessee, Wirginia i Washington – najbogatszy stan Ameryki Północnej. Z protestam. przeciwko temu Molochom wystąpili działacze patriotyczni z tych stanów, wnosząc oficjalne interpelando stanowych zgromadzeń ustawodawczych. Obecnie trwa pacyfikacja protestów tych środowisk, identyczna z „pracą wychowawcze jaką w Unii Europejskiej prowadzili sługusi jaskiniowców wobec tych państw i grup sprzeciwu, które jeszcze umysłowo „nie dorosły” do dobrodziejstw eurołagru.

W aspekcie gospodarczym szlak przeciera imperialistom północnoamerykańskim NAFTA – organizacja wolnego handlu. NAFTA została powołana do promowania celów Unii Północno-Amerykańskiej. Cała gospodarka Meksykyku – najsłabszego ogniwa tego trój członowego Molocha jest już całkowicie opanowana skolonizowana przez NAFTA. Rezultat jest jak zawsze taki sam – rosnące ubóstwo i bezrobocie, exodus milionów Meksykańczyków do Stanów Zjednoczonych przez wszelkie szczeliny na granicy meksykańsko – amerykańskiej, w tym również przez tunele drążone przez Meksykanów pod tą granicą. W USA jest już ok: 15 milionów nielegalnych „imigrantów” z Meksyku, już 13 listopada 1993 roki prezydent Bill Clinton oznajmił, że NAFTA, czyli wtedy jeszcze ukrywana pod korcem Unia Północno – Amerykańska rozszerzy się na wszystkie państwa Ameryki Łacińskiej.14

Z tych czterech autostrad, najbardziej porażający wyobraźnię jest projekt Super-Autostrady południe-północ. Połączy ona cały kontynent północny. Autostrada składa się z dziesięciu pasów jezdni, zabierze setki tysięcy hektarów ziem uprawnych, zlikwiduje tysiące farm. Z chwilą zmieszania ludności tych trzech krajów, niezbędny stanie się system elekt